niedziela, 17 czerwca 2018

BE MINE fragrance parfum woman inspired by pheromones LL lovely lovers / perfumy z feromonami - działają czy nie?

Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na wpis. Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnymi już feromonami dla kobiet, a mianowicie z perfumami BeMine Fragrance. Czy rzeczywiście są one skuteczne i czy warto po nie sięgnąć? O działaniu feromonów pisałam już w TYM poście, kiedy to recenzowałam otrzymane w ramach współpracy z internetową drogerią intymną GREENER perfumy Love&desire.

Te perfumy również otrzymałam do przetestowania i w mojej opinii wypadły one naprawdę nieźle. Urzekł mnie ich zapach - bardziej kuszący i uwodzicielski niż w przypadku perfum Love&desire. Skrywające nutkę tajemnicy aromaty nadają się zarówno na dzień jak  i na noc. BeMine to połączenie  m.in. cytrusów, kwiatów i cięższej artylerii, która sprawiła, że perfumy wpisują się w moją listę ulubieńców.

Górne nuty: bergamotka, czarna porzeczka
Nuty serca: piżmo, kwiat róży, bodziszek, kwiat pomarańczy
Dolne nuty: drewno cedrowe, drzewo sandałowe, paczula

Tak jak w przypadku recenzji pierwszych perfum tak i dziś posłużę się cytatami z racji tego, że działanie feromonów jest mi zupełnie obce i nie chciałabym wprowadzać Was w błąd.
Feromony pobudzają sferę innych osób, dzięki czemu te związki chemiczne stają się atrybutem atrakcyjności, skutecznie przyciągają do nas płeć przeciwną oraz pomagają w kontaktach międzyludzkich poprzez przekazywanie pozytywnych informacji na nasz temat otoczeniu. Feromony odpowiadają za stymulację narządu nosowo-lemieszowego, zwanego VNO, a następnie impulsy są już kierowane bezpośrednio do podwzgórza mózgu, w którym tworzą się emocje oraz instynktowne reakcje. Oddziaływanie feromonów odbywa się więc w naszej podświadomości.
Feromony syntetyczne działają dokładnie tak samo jak ludzkie substancje (androstenol, androstenon i androsteron) – ich skuteczność została potwierdzona przez liczne badania i testy naukowe. Feromony są wykorzystywane w różnym celu zarówno przez mężczyzn jak i kobiety – przede wszystkim zależy im na zwiększeniu atrakcyjności oraz pewności siebie. Warto podkreślić, iż są one stosowane w życiu prywatnym, jak i również niejednokrotnie w kontaktach biznesowych.
Perfumy BeMine zostały zaprojektowane we Francji przez firmę LovelyLovers oraz wzbogacone feromonami, dzięki czemu stały się wyjątkowym produktem pobudzającym nasze zmysły. Wywołują przede wszystkim pozytywne emocje, dzięki czemu łatwiej nam sykać przychylność, czy nawet zakochanie się, euforię czy odczuwanie pociągu do danej osoby. Mówi się na nie "narkotyk miłości". Według badań, feromony działają na ludzi - aż w 98%. Na tym polega cały fenomen feromonów - na przyciąganiu i intrygowaniu. Ta 100 mililitrowa buteleczka ma w sobie prawdziwy seksapil! Perfumy te sprawią, że strzała amora uderzy bez większego wysiłku.

Jakie są moje odczucia? Poza wspomnianym przeze mnie już zapachem, który naprawdę przypadł mi do gustu spodobała mi się również buteleczka. Czarny, elegancki flakonik pięknie się prezentuje. Atomizer nie zapycha się, nic nie przecieka. Minus za to, że nie możemy "podejrzeć" zawartości. Perfumy należą do trwałych, aczkolwiek zapach dość szybko słabnie i wyczuwamy jedynie jego namiastkę. Ja również uważam, że produkt wywołuje pozytywne emocje, że pozwala nam się "otworzyć" i dodaje nam kobiecości i nieco odwagi. Nie wiem w jakim stopniu jest to placebo, a w jakim działanie feromonów ale najważniejsze, że DZIAŁA.

Na sam koniec pozostawiam Was z garścią linków, a GREENER dziękuję za współpracę. Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze odczucia jeśli chodzi o stosowanie produktów z feromonami oraz czy mieliście okazję testować BeMine.
Czytaj dalej »

czwartek, 7 czerwca 2018

Balance T-zone od FLOSLEK. Zestaw do pielęgnacji strefy T.

Marka FLOSLEK jeszcze do niedawna kojarzyła mi się jedynie ze znanym pewnie większości Wam świetlikiem pod oczy. Jednak Laboratorium Kosmetyczne FLOSLEK to zdecydowanie coś więcej niż tylko produkty do pielęgnacji podrażnionych okolic oczu i przemęczonych powiek.

Dzięki współpracy z portalem Only You miałam przyjemność jakiś czas temu rozpocząć testowanie produktów tejże marki, a mianowicie najnowszej linii kosmetyków stworzonych z myślą o cerze mieszanej skłonnej do zanieczyszczeń oraz pojawiania się innych problemów skórnych takich jak wągry czy nadmierne wydzielanie sebum.

Seria Balance T-zone to aż cztery produkty stworzone do kompleksowej pielęgnacji bez konieczności zakupu i stosowania kosmetyków z innej firmy. W skład zestawu, który dostępny jest w aptekach wchodzą następujące produkty:
- gommage peeling z kwasami AHA na dzień i na noc
- instant detox 2 in 1 glinka myjąca na dzień i na noc
- krem korygujący z kwasami AHA i PHA na noc
- krem normalizujący z filtrem SPF na dzień

Z własnego doświadczenia wiem, że cera mieszana należy do dość trudnych i problematycznych. Większość osób źle wybiera więc produkty do jej pielęgnacji – często przesuszone policzki i przetłuszczona strefa czoło-nos-broda wymagają szczególnego doboru kosmetyków.
Marka Floslek moim zdaniem spisała się idealnie. Uważam tak, gdyż od początków okresu dojrzewania po dzień dzisiejszy zmagam się z tym właśnie typem cery i przetestowałam już całe mnóstwo produktów od aptecznych po drogeryjne, a nawet specjalistyczne robione przez farmaceutów na receptę.
Zanim przejdę do recenzji poszczególnych produktów chciałabym jeszcze wspomnieć, że są to wegańskie kosmetyki dostępne na każdą kieszeń.

Na początek chciałabym omówić peeling z kwasami AHA dlatego, że ten wywarł na mnie największe wrażenie i poleciłam go chyba wszystkim moim koleżankom, nawet tym, które z cerą mają poważniejsze problemy niż ja. Po wyciśnięciu na dłoń odpowiedniej dawki produktu nakładamy go na twarz. Konsystencja żelu pod wpływem delikatnego masowania okrężnymi ruchami buzi zmienia się. Wyczuwamy, a także widzimy drobinki. Czym one są? Naszym naskórkiem, który złuszcza się i roluje pod palcami. Producent zaleca stosować kosmetyk codziennie przez tydzień, a następnie dla utrzymania pożądanych efektów 2-3 razy w tygodniu.
Efekt po zastosowaniu peelingu widzimy od pierwszego zastosowania. Buzia staje się gładka, bardziej promienna. Stosowałam go zgodnie z zaleceniami. W połączeniu z glinką oraz obydwoma kremami śmiało mogę stwierdzić, że strefa T zdecydowanie mniej się błyszczy oraz nie przetłuszcza się tak jak wcześniej. Pokochałam ten efekt gładkiej buzi i ujednolicony koloryt.

Drugim produktem, którego miałam przyjemność testować jest produkt 2 w 1, a mianowicie glinka myjąca, którą możemy również zastosować jako maseczkę. Instant detox 2 in 1 clay cleanser to dwufunkcyjny preparat oczyszczająco-pielęgnacyjny do cery tłustej i mieszanej na twarz, szyję i dekolt.
Chociaż nie jestem zwolenniczką kosmetyków myjących i tych do demakijażu o formule niepieniącej się ten produkt przypadł mi do gustu i trafił na listę moich ulubieńców. Jako żel do mycia stosowałam go zgodnie z zaleceniami każdego dnia rano i wieczorem, jako maseczkę - dwa razy w tygodniu na 15 minut przed pójściem spać.
Efekt matowej buzi uzyskujemy już po pierwszym zastosowaniu, dodatkowo kosmetyk redukuje wydzielanie sebum bez uczucia napięcia i przesuszenia. Glinka jest produktem o lekkiej konsystencji, idealnie gęstej, tak, aby produkt nie spływał z buzi podczas aplikacji. Zapach ledwo wyczuwalny, niedrażniący.

Krem korygujący z kwasami AHA i PHA /corrective cream/ to krem do wieczornej pielęgnacji naszej buzi. Chociaż producent zastrzega, że podczas stosowania mogą wystąpić przejściowe zaczerwienienia i łuszczenie się naskórka, które są naturalną reakcją na działanie kwasów u mnie nic takiego nie miało miejsca. Krem o lekkiej konsystencji szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstewki. Zapach delikatnie wyczuwalny - nie nachalny tak jak zresztą w przypadku całej serii. Wydajny produkt za przestępną cenę. Uważam, że produkt delikatnie rozjaśnia naskórek, wygładza go. Efekt złuszczenia w połączeniu z pozostałymi kosmetykami Balance T-zone bardzo zadowalający. Krem stosowałam zgodnie z zaleceniami wieczorem zarówno na strefę T jak i na delikatne partie skóry tj policzki i skóra wokół ust.

Ostatnim już produktem jaki miałam przyjemność testować jest krem normalizujący na dzień z filtrem 10 /normalizing cream/. Krem idealny pod makijaż, szybko się wchłania i nie powoduje rolowania się kosmetyków kolorowych. Zapewnia ochronę przeciwsłoneczną, która jest niezwykle ważna podczas kuracji kwasami. Produkt matuje skórę, wycisza ją i delikatnie nawilża nie zapychając przy tym porów. Stosuję go każdego dnia, rozprowadzając po strefie czoło-nos-broda jak i na policzkach. Pojemność kremu to tak jak w przypadku wariantu na noc - 50 ml.
Znacie serię Balance T-zone od FLOSLEK? 
Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze odczucia po zastosowaniu powyższych kosmetyków do pielęgnacji cery mieszanej? 
Zapraszam do aktywności w komentarzach. 
Czytaj dalej »

niedziela, 27 maja 2018

ORIENTANA | bio serum do twarzy Neem & Tulsi oraz bio serum miód & propolis

O produktach marki Orientana od jakiegoś czasu na moim blogu zrobiło się dość głośno. Sprawcą tego całego zamieszania jest moja współpraca z Internetową Drogerią Greener, która powoli dobiega końca. Dzisiaj przedostatnia już recenzja kosmetyków, które miałam przyjemność przetestować.
 Bio serum do twarzy to produkty w 100% naturalne. Bogate w wysoką zawartość składników aktywnych, ekstraktów roślinnych i olejków. Pozbawione PEGów, silikonów, parabenów, glikolu propylenowego, syntetycznych składników oraz pochodnych ropy naftowej sprawiają, że bez przeszkód stosować je mogą osoby, które cenią sobie kosmetyki naturalne, ekologiczne i nie szkodliwe dla środowiska, a także – co najważniejsze - naszego organizmu.

Zacznijmy od bio serum do twarzy Neem & tulsi. Zdaniem producenta kosmetyk przeznaczony jest do cery problematycznej, za stanami zapalnymi. Idealnie nadaje się dla osób borykających się z przetłuszczającą się skórą, podrażnioną i nieodżywioną. Zawiera ekstrakt z miodli indyjskiej wykazującej działania przeciwzapalne i antybakteryjne oraz bazylię azjatycką, która odżywia cerę, a także należy do roślin mających właściwości łagodzące i kojące problemy skórne.
Bio serum do twarzy z miodem i propolisem to z kolei produkt stworzony do osób zmagających się z cerą przesuszoną, zmęczoną i nieodżywioną oraz cienką. Producent poleca go również dla tych, których twarz pozbawiona jest blasku i jest poszarzała. Tutaj do czynienia mamy z łagodzącym podrażnienia i nawilżającym miodem, a także z propolisem, który ma za zadanie zregenerować skórę. Propolis to również zioło, które cenione jest ze względu na antybakteryjne i przeciwzapalne właściwości.
Obydwa produkty zamknięte są w szklanych, przyciemnionych buteleczkach o pojemności 30 ml. Przed pierwszym zastosowaniem serum w sposób samodzielny musimy zdjąć blokadę z butelki oraz przykręcić załączony dyspenser. Taki zabieg niewątpliwie gwarantuje nam to, iż kosmetyk nie był wcześniej otwierany i testowany przez nieproszone osoby. Producent zaleca stosować serum rano i wieczorem pod lub zamiast kremu wmasowując w oczyszczoną wcześniej skórę twarzy kilka kropelek produktu.

Zarówno wersja zielona jak i pomarańczowa pachną prześlicznie. Neem gwarantuje nam odświeżający zapach, miód natomiast otula nas przyjemnym, słodkim aromatem przypominającym mi dzieciństwo i miodowe ciasteczka mojej babci.

Z racji tego, iż jestem posiadaczką cery mieszanej skusiłam się na testowanie wariantu z miodlą indyjską i bazylią azjatycką. Bio serum z miodem i propolisem podarowałam mojej przyjaciółce, która niestety zmaga się z cerą odwodnioną i przesuszoną. Zarówno ja jak i ona jesteśmy zadowolone z efektów, jakie osiągnęłyśmy po kilkutygodniowym testowaniu.

Śmiało mogą powiedzieć, że w połączeniu z żelem o którym pisałam kilka postów wcześniej oraz mgiełką do twarzy uzyskałam bardzo zadowalające efekty. Moja buzia przestała się świecić i wydzielać zbyt duże ilości sebum w strefie T. Ropne wypryski oraz zaczerwienienia uspokoiły się. Produkt dość szybko się wchłania, a lepka warstewka nie przeszkadza na tyle abym zaprzestała jego stosowania.
Koleżanka testująca wersję dla cery suchej i podrażnionej również poleca zakup produktu. Uważa, iż ten kosmetyk wydobył blask i sprawił, że twarz wygląda na mniej zmęczoną. Suche skórki z okolicach nosa i powiek nawilżone, a skóra bardziej miękka i elastyczna.



Czytaj dalej »

poniedziałek, 14 maja 2018

Czy perfumy z feromonami są skuteczne? PHEROMONES FOR WOMEN Love&Desire (new edition stronger)

O posiadaniu perfum z feromonami marzyłam już od bardzo dawna. Kiedy tylko dowiedziałam się o ich istnieniu chciałam na własnej skórze przekonać się o ich właściwościach. Ciekawiło mnie głównie to, czy rzeczywiście są skuteczne oraz czy pachną inaczej niż zwyczajne wody perfumowane bądź toaletowe. Zastanawiałam się także nad tym, czy nie są one przypadkiem zwyczajnym zapachem dla zdesperowanych kobiet/mężczyzn, którzy decydują się na takie środki w nadziei na zainteresowanie ze strony płci przeciwnej.

Dzięki współpracy z intymną drogerią internetową GREENER miałam przyjemność przetestować aż dwa różne flakoniki perfum z feromonami. Dzisiaj przedstawię Wam swoją opinię o jednym z nich.

Najpierw zabrałam się za testowanie Love&Desire. Przezroczysta, szklana buteleczka o prostokątnym kształcie skrywa aż 100 ml perfum z feromowanami. Różowy płyn sprawia wrażenie słodkiej zawartości i rzeczywiście coś w tym jest. Perfumy pachną kwiatowo-owocowo, nie jest to jednak męczący aromat. Love&Desire to niesamowite połączenie czarnej porzeczki, gruszki, klementynki, pomarańczy, kwiatu imbiru, wanilii, drzewa cydrowego oraz nasion hibiskusa i frezji. Nie jestem mistrzem w odkrywaniu poszczególnych nut zapachowych ale po przeczytaniu na stronie producenta specyfikacji produktu rzeczywiście zaczęłam doszukiwać się tych wszystkich aromatów.
Perfumy zaklasyfikowałabym jako delikatne i kierowałabym je głównie dla kobiet nieśmiałych o typie dziewczęcym, dla kobiet naturalnych, ceniących sobie lekkość i swobodę.
Jeżeli chodzi o właściwości feromonów w produkcie, pozwolę sobie na zacytowanie słów producenta: Love&Desire to kompozycja czterech najmocniejszych feromonów dostępnych na rynku, o działaniu udowodnionym naukowo. Większość tego typu produktów opiera się na dwóch składnikach: androsteronie i androstenonie. Love&Desire jako jedyne z nielicznych posiadają skład pozwalający na w pełni kompleksowe działanie. Włączono do Niego bardzo mocne „damskie” feromony: copulins i estratetraenol. Te dwa dodatkowe feromony dodały silnej kobiecej aury, pełnej pożądania i seksapilu. Love&Desire zapewnia kompleksowe działanie- zarówno w sferze seksualnej, jak i społecznej. Dobrze sprawdzi się również na spotkaniach biznesowych. 

Rękę dam sobie uciąć, że ciekawe Jesteście (i głównie z tego powodu czytacie ten wpis) czy po użyciu Love&Desire zauważyłam działanie wyżej wspomnianych feromonów.
Jakie są moje odczucia? Cóż, skoro udowodniono to naukowo...to i ja muszę się z tym zgodzić. Produkt dodaje pewności siebie, sprawia, że chętniej podejmuję rozmowy chociaż ten kto mnie zna osobiście przyzna, że nigdy nie miałam z tym kłopotu i odkąd pamiętam jestem duszą towarzystwa uwielbiającą wszelakie konwersacje chociażby o pogodzie czy polityce. Mam wrażenie, że to takie placebo. Love&Desire to taki bodziec i chociaż zapach tych perfum nie jest aż tak bardzo wyczuwalny (niestety nie należy on do super trwałych produktów) to mam świadomość tego iż noszę go na własnej skórze. Chętnie sięgam po niego również ze względu na aromat - perfumy bardziej na dzień niż na wieczór, na lato niż na zimę. Minusik tak jak wspomniałam - za trwałość.
Produkt dostępny jest na stronie drogerii internetowej GREENER.
Jestem ciekawa czy korzystacie z perfum z feromonami bądź również macie ochotę na swój osobisty flakonik. Zapraszam do aktywności w komentarzach.

Czytaj dalej »

piątek, 11 maja 2018

Żel do mycia twarzy z drobinkami ryżu z aloesem i jaśminem | ORIENTANA po raz trzeci!

Dzisiaj przedstawiam Wam kolejny produkt od marki Orientana jaki miałam przyjemność przetestować dzięki współpracy z internetową drogerią GREENER. Żel do mycia twarzy z drobinkami ryżu z ekstraktem z aloesu i jaśminu to kosmetyk przeznaczony do delikatnego, codziennego oczyszczania buzi. Produkt nie zawiera parabenów, SLSów i SLESów oraz PEGów. Jest w stu procentach naturalny, odpowiedni dla wegan oraz wegetarian. Drobinki ryżu działają ultra delikatnie, a efekt peelingu jest niemalże niewyczuwalny. Kosmetyk przypadł mi do gustu pomimo tego, iż nie należy do żeli dobrze pieniących się. 205 ml plastikowa buteleczka z pompką wystarcza na długo, tak więc z wydajnością jest jak najbardziej ok.

Producent zaleca stosować produkt aplikując go na zwilżoną skórę twarzy i szyi. Po wykonaniu delikatnego masażu kosmetyk należy zmyć, a następnie użyć produktu tonizującego.
Żel bardzo ładnie pachnie - wyczuwam jaśmin, jednak nie jest to dusząca woń, która po jakimś czasie męczy. Konsystencja nieco galaretkowata, tak jak wcześniej wspominałam - z drobinkami peelingującymi. Produkt nie jest testowany na zwierzętach, a po otwarciu butelki używać możemy go przez sześć miesięcy.

Bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem. Przepięknie pachnie i delikatnie oczyszcza buzię z nadmiaru sebum oraz makijażu. Nie powoduje ściągnięcia naskórka, nie podrażnia i nie uczula mojej twarzy. Uważam, że żel nadaje się zarówno dla osób borykających się z problemem trądziku jak i dla naczynkowej cery gdyż efekt peelingowania jest naprawdę minimalny.

składniki (INCI): woda, sok z aloesu, gliceryna, drobinki ryżu, ekstrakt z korzenia lukrecji , ekstrakt z korzenia żeń-szenia indyjskiego, karbomer, woda różana, Polysorbate 20 (pozyskiwany z oleju kokosowego), wodorotlenek sodu, olejek jaśminowy, ekstrakt z zielonej herbaty, kwas cytrynowy, benzoesan sodu (z jagód), sorbinian potasu (pozyskiwany z jagód) (źródło)

Jestem ciekawa czy znacie ten żel i co o nim sądzicie. Zapraszam do zapoznania się z ofertą dość niegrzecznej drogerii intymnej GREENER. Odsyłam również na stronę ŚWIADOMEGO KLIENTA gdzie znajdziecie mnóstwo perełek kosmetycznych.
Czytaj dalej »

środa, 18 kwietnia 2018

Orientana - peeling do twarzy papaja i żeń-szeń indyjski

Naturalny kremowy peeling do twarzy na bazie wyciągów roślinnych i naturalnych cząsteczek złuszczających to kolejny już produkt marki Orientana, który przypadł mi do gustu i znalazł się na liście kosmetyków obowiązkowych, nazywanych przez wiele z Was produktami must have.

Peeling zamknięty jest w plastikowym słoiczku o pojemności 50g, po otwarciu przechowywać możemy go przez okres trzech miesięcy, nie zapominając o każdorazowym szczelnym zakręcaniu pojemniczka. Produkt nie jest testowany na zwierzętach, nie zawiera również parabenów, parafiny, ftalanów, olejów mineralnych oraz silikonów. Jest to kosmetyk w 100% naturalny!
Produkt przeznaczony jest dla każdego typu cery, ja określiłabym go jako dość intensywnego zdzieraka, w związku z czym nie polecam go osobom o wrażliwej skórze twarzy, no chyba jeżeli będzie on stosowany bardzo delikatnie i przy użyciu większej ilości wody. Jest to typowy peeling mechaniczny. Zwilżoną skórę twarzy masujemy przez kilka chwil po czym spłukujemy, najlepiej letnią wodą. Po zakończonym zabiegu polecam zastosować tonik, o którym pisałam post wcześniej KLIK.
Konsystencja produktu bardzo treściwa, gęsta, kremowa z dodatkiem dość dużych drobinek - zmielonych pestek moreli i orzecha. W składzie poza tytułową ashwagandhą (żeń-szeniem indyjskim) i papają znajdziemy mnóstwo innych ekstraktów roślinnych oraz olejów - skład na zdjęciu poniżej. Peeling pachnie dość specyficznie, ja wyczuwam sproszkowane pestki oraz w mniejszym stopniu papaję. Dość przyjemny aromat, plus za brak sztucznych substancji zapachowych.
Bardzo podoba mi się efekt po zastosowaniu tego peelingu, różnicę czujemy od razu. Buzia jest bardzo wygładzona, martwy naskórek skutecznie usunięty. Peeling nie podrażnia ani nie uczula. Zaczerwienienie szybko znika, a jeżeli wykonamy zabieg delikatnie możemy temu zapobiec i zaraz po zmyciu kosmetyku cieszyć się wyrównanym kolorytem.

Za możliwość przetestowania produktu chciałabym podziękować internetowej drogerii intymnej Greener. Dodatkowo odsyłam Was na stronę Świadomego klienta, gdzie poza tym peelingiem i innymi kosmetykami marki Orientana znajdziecie również mnóstwo ciekawych produktów do pielęgnacji ciała i włosów i nie tylko.

Czytaj dalej »

piątek, 13 kwietnia 2018

Orientana - delikatny i naturalny tonik do twarzy neem i cytron

Tonik przeznaczony jest dla osób posiadających cerę tłustą. Ja, typowy mieszaniec zmagający się z przesuszonymi policzkami i przetłuszczoną strefą T (broda-nos-czoło) również jestem zadowolona z działania tego produktu i cieszę się, że mogłam przetestować go dzięki współpracy z Internetową Drogerią Greener.
Kosmetyki marki Orientana cenię sobie głównie za naturalny, bogaty skład pozbawiony zbędnych silikonów, parabenów, parafiny, ftalanów czy olejów mineralnych. Ceny produktów również bardzo mi odpowiadają - pomimo tak dobrych, wyselekcjonowanych składników i fantastycznej jakości kosmetyki dostępne są na każdą kieszeń.

Wracając jednak do bohatera dzisiejszego wpisu - tonik do twarzy neem i cytron do pielęgnacji twarzy, szyi i dekoltu to kosmetyk, na który warto zwrócić swoją uwagę. Zamknięty w 100 ml plastikowej buteleczce z atomizerem idealnie sprawdzi się także w podróży, Energetyzujący aromat przypominający tropikalny koktajl orzeźwia i odświeża.
Producent zaleca stosować kosmetyk dwa razy dziennie - rano i wieczorem spryskując nim twarz, szyję oraz dekolt a następnie wklepać. Jeżeli taka forma nam nie odpowiada, produktem możemy nawilżyć wacik, a następnie przemyć nim buzię. Warto pamiętać o pominięciu okolicy oczu, gdyż tonik nieźle szczypie. Po otwarciu kosmetyk należy zużyć w ciągu pół roku.

Tak jak wspominałam na samym początku kosmetyki marki Orientana cechują się bogatym, naturalnym składem. Producenci w trosce o naszą skórę oraz zdrowie nie dodają do swoich kosmetyków zbędnej chemii. Tonik do twarzy neem i cytron stworzony został również z wyselekcjonowanych składników i jest w 100 % naturalnym produktem nie testowanym na zwierzętach.

Jak działa tonik?
Podstawową jego funkcją jest oczywiście tonizowanie skóry. Produkt ładnie uzupełnia wieczorny demakijaż a także przygotowują cerę rano do przyjęcia kremu na dzień. Reguluje wydzielanie sebum i sprawia, że moja buzia nie błyszczy się. Tonik nie wysusza jednak mojej skóry, nie podrażnia jej i nie powoduje pojawiania się nowych wyprysków. Wysusza te, które pojawiają się na mojej twarzy kilka dni przed menstruacją. Kosmetyk jest bardzo wydajny - jedno, dwa psiknięcia zdecydowanie wystarczają aby pokryć cieniutką warstewką całą skórę na twarzy. Przyjemny zapach i minimalny efekt chłodzenia bardzo przypadły mi do gustu - dla lepszego działania orzeźwienia tonik trzymam w lodówce.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia