piątek, 16 lutego 2018

Naturalne kosmetyki SENELLE - serum, krem pod oczy i olejek do demakijażu

Chyba nie muszę pisać o tym jak ciężko jest znaleźć odpowiednie kosmetyki do pielęgnacji cery mieszanej? Zanieczyszczona strefa T (czoło, nos, broda) i nierzadko przesuszone i podrażnione policzki to moja zmora. Niezwykle trudno jest dobrać produkty, które jednocześnie będą pielęgnować obydwa te obszary nie robiąc nam krzywdy i nie pogarszając sytuacji. Mi z pomocą przyszła marka SENELLE i z czystym sercem i absolutnym przekonaniem polecam firmę każdemu, dla kogo liczy się jakość wytwarzanych produktów, naturalny skład i przede wszystkim skuteczność. Kosmetyki, choć do najtańszych nie należą, na stałe zagoszczą w mojej łazience. Po miesiącu stosowania oraz po zagłębieniu się w tematykę naturalnych produktów uświadomiłam sobie, że pora zmienić dotychczasową pielęgnację mojej skóry.

Dzisiaj zapraszam Was na wpis podsumowujący moje testowanie produktów marki SENELLE. Współpracę z marką nawiązałam ponad miesiąc temu i pisałam o niej TUTAJ.
Oczyszczający olejek do twarzy SENELLE inspired by winter to produkt o lekkiej formule i przyjemnym aromacie. Płynny i delikatny sprawdzi się zarówno u osób posiadających cerę tłustą, suchą jak i mieszaną czyli taką jak moja. Produkt nie podrażnia ani nie uczula. To pierwszy testowany przeze mnie kosmetyk do demakijażu, którego stosuję na suchą skórę. Za pomocą pompki aplikuję olejek na dłonie, a następnie rozcieram delikatnie produkt po czym nanoszę go na buzię. Nie omijam okolic oczu ani ust - śmiało masuję okrężnymi ruchami nim skórę pozbywając się makijażu, w tym tuszu do rzęs i pomadki. Po dokładnym "rozpuszczeniu" kosmetyków spłukuję olejek ciepłą wodą. Produkt jest bardzo skuteczny, działa delikatnie ale i precyzyjnie - na czas testowania olejku zaprzestałam używania innych kosmetyków przeznaczonych do demakijażu twarzy. Po miesięcznej kuracji nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków stosowania olejku. Strefa T ładnie oczyszczona, wrażliwe i marudne policzki nie przesuszone. Produkt stosuję codziennie - po przyjściu z pracy w celu demakijażu i wieczorem aby pozbyć się zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Olejek w przeciwieństwie do większości produktów oczyszczających nie napina skóry i nie wysusza jej.

INCI: Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Polyglyceryl-4 Oleate, Persea Gratissima Oil, Coco Caprylate/Caprate, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Tocopherol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Punica Granatum Flower Extract, Parfum
Korygujący krem pod oczy SENELLE inspired by summer również bardzo przypadł mi do gustu. Nie podrażnia on mojej delikatnej i wyjątkowo wrażliwej skóry wokół oczu. Większość kosmetyków do pielęgnacji powiek i skóry pod oczami sprawia, że moje oczy łzawią i niesamowicie szczypią - podczas testowania produktu nie spotkała mnie żadna nieprzyjemność, a wręcz przeciwnie: krem delikatnie rozjaśnił cienie i wyrównał koloryt skóry. Nawet po nieprzespanej nocy moje spojrzenie nie dało po sobie niczego poznać - a tak serio: produkt rzeczywiście minimalizuje opuchnięcia pod oczyma. Producent wyjaśnia, że to za sprawą kofeiny, która obkurcza naczynia krwionośne jednocześnie stymulując krążenie- zmniejsza obrzęki, usprawnia przepływ limfy i pobudza lipolizę.
Plus za konsystencję (kremowa, dobrze rozprowadza się po skórze), zapach (delikatny, nienachalny) oraz za buteleczkę z aplikatorem, który dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Bardzo nie lubię pojemniczków i wygrzebywania z nich produktu. Krem wyraźnie nawilża i wygładza skórę wokół oczu.

INCI: Aqua, Glycerin, Isoamyl Laurate, Linum Usitatissimum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Propanediol, Coco Caprylate/Caprate, Cichorium Intybus Root Oligosaccharides, Cetearyl Olivate, Solanum Lycopersicum Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera Oil, Cetearyl Alcohol, Oak Root Extract, Punica Granatum Flower Extract, Caffeine, Papaver Rhoeas Petal Extract, Olea Europaea Fruit Oil, Hydrogenated Olive Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Sodium Phytate, Biosaccharide Gum-1, Caesalpinia Spinosa Gum, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum
Na deser mój ulubiony produkt, spośród trzech testowanych w ramach współpracy. Regenerujące serum olejowe SENELLE inspired by winer to dla mnie hit! Przyznam szczerze, że przestałam już wierzyć w to, że odnajdę kiedyś serum idealne i to na dodatek o olejowej formule. Nigdy nie spotkałam produktu, który spełniałby moje oczekiwania. Jako posiadaczka cery mieszanej borykam się z niemałym problemem zapychania porów - zaskórniki, czarne kropki i ropne wypryski to mój styl bycia, a tak na poważnie: to moja zmora, z którą walczę od okresu dojrzewania po dzień dzisiejszy. Wracając jednak do recenzji: regenerujące serum to kosmetyk, którego producent zaleca stosować wieczorem. Ja używam go zarówno po demakijażu jak i w ciągu dnia - testuję miesiąc i jeszcze nie udało mi się "przedobrzyć". Serum jest dość rzadkie, a jego lekka konsystencja sprawia, że bardzo łatwo rozprowadza się po buzi i ładnie się wchłania. Warstewka, która pozostaje nie drażni mnie na tyle, abym zrezygnowała z jego stosowania - jest ona naprawdę znikoma. Produkt mieszam również z podkładem w proporcjach mniej więcej 1:3, uzyskując w ten sposób BB, które zabezpiecza moją buźkę przed mrozem, wiatrem i niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi typowymi dla naszej zimowo-wiosennej aury. Za co polubiłam tak bardzo produkt? Głównie ze działanie (cera już po pierwszych dniach stosowania staje się niesamowicie mięciutka i "miła w dotyku"), a także za wyżej wspomnianą przeze mnie konsystencję. Uważam również, że serum należy do wydajnych - przy stosowaniu go dwa razy dziennie przez ponad miesiąc zużyłam około 12 ml produktu.

INCI: Helianthus Annuus Seed Oil, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Isoamyl Laurate, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopherol, Theobroma Cacao Extract, Punica Granatum Flower Extract, Lavandula Stoechas Extract, Oak Root Extract, Cocos Nucifera Oil, Parfum

Kochani, współpraca dobiegła końca, ja jednak nie zamierzam skończyć swojej przygody z kosmetykami tej firmy i czekam na kolejne ich produkty. W przyszłości zamierzam zdecydować się na krem do twarzy oraz na peeling. Zapraszam do zapoznania się z ofertą SENELLE.
Czytaj dalej »

poniedziałek, 5 lutego 2018

Dr Duda - domowe SPA na wyciągnięcie ręki!

Kilka tygodni temu miałam przyjemność przetestować produkty nieznanej mi jak dotąd polskiej firmy dr Duda. Kosmetyki te charakteryzują się niską ceną, prostym, dość naturalnym składem i dobroczynnymi właściwościami. Najbardziej jednak urzekł mnie ich zapach: olejki sosnowe, tymiankowe czy rozmarynowe działają niezwykle kojąco relaksując nasze ciała i zmysły. Każdy zabieg z wykorzystaniem testowanych przeze mnie produktów to moja mała chwila zapomnienia.

Kosmetyki poznałam dzięki współpracy z internetową drogerią TRINY. Na stronie znajdziecie całą serię Dr. Dudy - ja zaś dzisiaj opowiem Wam o czterech produktach, a mianowicie o:
- szamponie uzdrowiskowym z minerałami i biosiarką,
- odżywce petrosterol na bazie nafty kosmetycznej oleju rycynowego, olejku tymiankowego i rozmarynowego,
- żelu siarczkowego do kąpieli, fasonów i pod prysznic,
- masce siarczkowej do ciała na bazie buskiej wody mineralnej siarczkowej.

Jesteście ciekawi c takiego przetestowałam dzięki uprzejmości drogerii TRINY?

Pierwszym produktem, którego bardzo polubiłam jest siarczkowy żel do kąpieli i aromaterapii. Cieszę się, że do produkcji tego kosmetyku wykorzystana została woda z ujęcia zlokalizowanego w naszym kraju i że jest to więcej niż zwykła woda. Kąpiele siarczkowe mają zbawienne właściwości dla naszej skóry, która nierzadko bywa przesuszona przez co staje się bardziej podatna na wszelkiego rodzaju podrażnienia. Siarka zawarta w kosmetykach łagodzi nieprzyjemne uczucie świądu, niweluje również problem nadmiernej potliwości. Nawilża i odświeża naskórek nadając mu elastyczności i jędrności, a co za tym idzie - zmniejsza cellulit i poprawia napięcie skóry, która z wiekiem traci swoją naturalną sprężystość. W składzie żelu znajdziemy takie substancje aktywne jak sól jodkowo-bromkowo-wapniowo-magnezowa, a także olejek sosnowy, nic więc dziwnego, że kąpiel z dodatkiem takiego kosmetyku to czysta przyjemność. Producent zaleca stosować kosmetyk na trzy sposoby: do kąpieli, do fasonów czyli moczenia rąk i nóg w okolicy stawów oraz pod prysznic. Ja uwielbiam długie, gorące kąpiele i chociaż nie służy to mojemu cellulitowi nie jestem w stanie z tego zrezygnować. Dodaję do wanny odrobinę żelu a następnie nalewam go również na gąbkę podczas masażu i oczyszczania skóry. Producent pisze, żeby dodawać jednorazowo szklankę produktu podając ją na strumień wlewanej wody - ja jednak wolę robić to po swojemu, gdyż jest mi tak po prostu wygodniej, poza tym - dzięki temu mogę cieszyć się produktem o wiele dłużej. Żel zgodnie z obietnicami producenta doskonale odpręża - zapach unoszący się w powietrzu to takie moje małe antidotum po ciężkim dniu, rewelacyjnie udrożnił również mój zatkany nos kiedy zmagałam się z katarem!
Produkt dostępny jest w drogerii TRINY w butelkach o dwóch pojemnościach 500g i 1000g. Pozbawiony zbędnej chemii o składzie niezawierającym SLSów i parabenów idealnie nadaje się również dla alergików i osób ceniących sobie naturalne kosmetyki. Hipoalergiczny, bogaty w minerały i wykazujący działania aromaterapeutyczne - czego chcieć więcej?
Drugim produktem jaki otrzymałam w ramach współpracy z TRINY jest maska siarczkowa do pielęgnacji ciała, która rewelacyjnie sprawdza się jako baza wykorzystywana do masażu. Wazelina zapewnia odpowiedni poślizg, a kaolin słynący z dużej zawartości minerałów takich jak wapń, krzem, cynk czy magnez pielęgnuję każdy rodzaj skóry. Producent zaleca stosować maskę przed kąpielą z dodatkiem wcześniej opisanego przeze mnie żelu. Można również wcierać ją w wilgotną skórę. Ja zazwyczaj wybierałam drugą opcję - warstewka, która pozostaje na skórze zupełnie mi nie przeszkadza, a przyjemny zapach towarzyszy mi przez dłuższy czas. Produkt nawilża i wygładza naskórek kojąc podrażnienia i łagodząc zmiany skórne takie jak egzema czy łuszczyca. Treściwa konsystencja sprawia, że maska jest dość wydajna. Cena niska w stosunku do jakości. Dostępna na stronie TRINY również w pojemnikach o dwóch pojemnościach - 200g i 500g. Przydatna dla osób uprawiających sport - łagodzi napięcie mięśni i przynosi ulgę obolałym i zmęczonym nogom.
Szampon uzdrowiskowy i odżywka petrosterol to duet idealny w pielęgnacji moich włosów. Testowałam go sumiennie ponad miesiąc i muszę przyznać, że pierwsze efekty zauważyłam już po kilku zastosowaniach. Szampon jest bardzo delikatny, nie plącze włosów i nie wysusza ich. Przeznaczony jest dla osób zmagających się z problemem łupieżu oraz z nadmiernym przetłuszczaniem. Oczyszcza włosy i skórę głowy pozostawiając przyjemny zapach rozmarynu i lawendy. Łagodzi stany zapalne i zmniejsza nieprzyjemne uczucie świądu. Nie zawiera parabenów ani silikonów. Odżywka natomiast to świetna alternatywa dla tradycyjnego olejowania włosów. Zwilżamy włosy wodą i aplikujemy odżywkę masując opuszkami palców skórę głowy i poszczególne pasma. Ja stosuję odżywkę minimum pół godzinki przed myciem - olejek rycynowy i nafta będące składnikami produktu wnikają w głąb włosa wzmacniając go i nawilżając. Mam wrażenie, że odżywka znacznie zregenerowała moje kosmyki sprawiając, że stały się one bardziej lśniące i mniej podatne na łamanie i kruszenie, które niestety towarzyszy mi odkąd zaprzyjaźniłam się z prostownicą. Produkty dostępne na TRINY w naprawdę przestępnych cenach.

Jestem bardzo ciekawa czy znacie markę dr Duda i czy mieliście okazję stosować powyższe produkty? Zachęcam Was do odwiedzenia drogerii TRINY - bogaty asortyment naturalnych kosmetyków i konkurencyjne ceny a do tego szybkość realizacji zamówienia.
poniżej linki do testowanych przeze mnie kosmetyków:
Czytaj dalej »

niedziela, 14 stycznia 2018

Senelle - dotyk luksusu | inspired by winter and inspired by summer.

Dzisiaj notka zapowiadająca kolejną współpracę - przedstawiam Wam Senelle, markę produkującą ekskluzywne kosmetyki ze składników pochodzenia naturalnego, kosmetyki z wyższej półki, które urzekły mnie od pierwszego zastosowania. Jesteście ciekawe? Zapraszam do lektury.
Testowanie produktów zaczęłam kilka dni temu. Po powrocie z pracy odebrałam paczuszkę i jeszcze tego samego dnia zmyłam makijaż oczyszczającym olejkiem do demakijażu z serii Senelle inspired by winter, następnie zastosowałam regenerujące serum olejowe z tej samej serii. Na koniec w skórę wokół oczu delikatnie wklepałam korygujący krem tym razem z edycji letniej - inspired by summer. To właśnie te trzy produkty otrzymałam w ramach współpracy. Na sam początek dodam jeszcze, iż fakt, że kosmetyki dostałam od producenta nie wpłynie w żaden sposób na moją ocenę, która będzie jak najbardziej rzetelna.

Senelle to jak na razie trzy serie kosmetyków - edycja letnia, jesienna oraz zimowa. Czy pojawią się na rynku wiosenne zestawy? Jestem bardzo ciekawa.

Każdą edycję cechuje inne przesłanie - kosmetyki znajdujące się w jesiennym wydaniu powstały z myślą o osobach, które chcą zregenerować swoją skórę, odbudować, a także ochronić ją, przygotowując tym samym do zimy. Jesień to trudny okres dla naszej buźki i całego ciała - niesprzyjające warunki atmosferyczne takie jak wiatr i pierwsze mrozy negatywnie wpływają na nasz naskórek. W skład jesiennego zestawu inspired by autumn wchodzą: ochronny krem do twarzy, optymalizujący krem pod oczy oraz odnawiający peeling do twarzy.

Letnie kosmetyki Senelle inspired by summer mają na celu nawilżyć i zregenerować skórę jednocześnie łagodząc efekty kąpieli słonecznych oraz wysokich temperatur. Tutaj poza kosmetykami do pielęgnacji buzi tj. rewitalizujące serum olejowe do twarzy, odżywczy krem do twarzy, wygładzający peeling do twarzy, korygujący krem po oczy - pojawia się także nawilżający balsam do ciała.

Inspired by winter od Senelle to seria składająca się z trzech kosmetyków, a mianowicie z regenerującego serum olejowego, ujędrniającego balsamu do ciała oraz oczyszczającego olejku do demakijażu. Tutaj producent stawia głównie na skoncentrowane ekstrakty roślinne, które mają za zadanie ochronić przed wiatrem i mrozem.
Jestem ciekawa co myślicie o tej współpracy - czy znacie kosmetyki od Senelle i czy miałyście okazję testować któryś z powyższych produktów.
Czytaj dalej »

czwartek, 4 stycznia 2018

Inveo ultimate cosmetics - duet zmieniający brwi

Inveo ultimate cosmetics to zestaw, który sprawił, że polubiłam wykonywanie makijażu brwi. Zanim poznałam produkty tej marki miałam niemały problem z precyzyjnym malowaniem łuku brwiowego i delikatnie mówiąc mój makijaż nie wyglądał dobrze. Nie byłam również przekonana do pomad ani innej kolorówki gdyż zazwyczaj efekt jaki osiągałam wyglądał sztucznie - pomimo bogatej gamy dostępnych na rynku kosmetyków do malowania brwi nie potrafiłam znaleźć swojego ulubieńca. Taki sam problem miałam z hennami - kłopotliwa aplikacja, problem z proporcjami i wiele wiele innych sprawiły, że zaczęłam korzystać z usług profesjonalistów i regularnie oddawałam się w ręce kosmetyczek.
Produkty marki Inveo otrzymałam do testów w ramach współpracy - zapewniam jednak, że zamieszczona przeze mnie recenzja jest w pełni rzetelna i zgodna z prawdą. Zacznę od henny, gdyż to z nią polubiłam się najbardziej. Wybrałam kolor brązowy - czarny mnie postarza i zaostrza rysy mojej twarzy. Jednoskładnikowa ultradelikatna henna do brwi w kremie to produkt jak dla mnie bezkonkurencyjny. Nie musimy kombinować z pędzelkami, szczoteczkami i innymi akcesoriami gdyż produkt wygląda jak ... błyszczyk. Nakładamy krem na brwi na kilka chwil. Wystarczą dosłownie 3-4 minuty aby uzyskać delikatne krycie, dla mocniejszego efektu przytrzymuję produkt do 10 minut. Henna nie uczuliła mnie ani nie podrażniła. Nie wymaga ona utleniania i dodatkowo jest wzbogacona o olej arganowy. Dzięki kremowej konsystencji nakłada się ją bardzo prosto - nawet taki nieumiałek jak ja sobie poradził. Aplikator jest z jednej strony zaostrzony dzięki czemu produkt można nałożyć bardzo precyzyjnie. Po upłynięciu czasu od aplikacji hennę należy zmyć wacikiem nasączonym ciepłą wodą. Producent zaleca uprzednio przed nałożeniem na całe brwi produktu zrobić próbę uczuleniową - nie pominęłam ten krok, gdyż nie mogłam doczekać się efektu na moich brwiach. Kolor wygląda naprawdę dobrze i przede wszystkim naturalnie - nie barwi skóry na dziwny czerwono-brązowo-bordowy kolor tak jak zdarzyło mi się w przypadku henny innej firmy. Minus jest jeden - moim zdaniem efekt utrzymuje się dość krótko i często należy powtarzać zabieg. Mi jednak zupełnie to nie przeszkadza - łatwo, szybko i przyjemnie.
Pomimo mojego antytalentu pozwolę sobie na wstawienie zdjęć przed nałożeniem henny, w trakcie nałożenia i tuż po - była to moja pierwsza aplikacja, która jak same widzicie - do najprecyzyjniejszych nie należy. Moje brwi są z natury ciemne. Niestety nie są one równe, włoski są zbyt długie a jest ich zbyt mało. Mam wrażenie, że się kręcą :)
Drugim produktem, jaki otrzymałam od Inveo ultimate cosmetics jest wypełniacz brwi w kremie. Tutaj również zdecydowałam się na kolor brązowy. Jest to kosmetyk do stylizacji brwi, który koryguje je, wypełnia i nadaje pożądany kształt. Kolor produktu, tak jak w przypadku henny - również jest bardzo naturalny i ładnie prezentuje się na buzi nie nadając karykturalnego, teatralnego wyglądu. Wypełniacz znajduje się tak jak i henna w 4 ml opakowaniu przypominającym błyszczyk. Aplikator-szczoteczka jest bardzo mała dzięki czemu precyzyjnie możemy poprawiać nasz makijaż lub nadać mu charakteru. Produkt sprawia, że brwi trzymają się na miejscu, są ładnie podkreślone i przyciemnione. Efekt zagęszczenia utrzymuje się bardzo długo, kosmetyk nie osypuje się i nie kruszy.Zmywamy go produktem przeznaczonym do demakijażu. Nie podrażnia i nie wywołuje reakcji alergicznych.
Obydwa produkty oczywiście polecam z czystym sercem. Produkty nie są drogie gdyż kosztują około 16 złotych. Dostępne przez Internet - nigdy nie spotkałam ich stacjonarnie. Plus za to, że producent na opakowaniu zamieścił obrazki jak poprawnie wykonywać makijaż i aplikować hennę.
Poniżej składy poszczególnych produktów - najpierw wypełniacz do brwi, a pod nim henna.
Jestem ciekawa czy znacie te kosmetyki. A może miałyście okazję testować?
Zapraszam do aktywności w komentarzach.
Czytaj dalej »

piątek, 17 listopada 2017

Czarne mydło afrykańskie Dudu-Osun od Tropical Naturals | Black soap

O czarnym mydle afrykańskim od firmy Tropical Naturals dowiedziałam się jakiś czas temu na jednym z blogów kosmetycznych. Szukałam informacji o oczyszczaniu twarzy mydłem chcąc zrezygnować z tradycyjnych żeli do mycia buzi. Kilka dni później odwiedziłam drogerię Rossmann trafiając na promocję tego oto cudeńka. Za produkt zapłaciłam około 14 złotych.

Krótko mówiąc - mydełko spisuje się u mnie idealnie. Zanim jednak przejdę do recenzji produktu kilka informacji technicznych. Mydło gabarytowo niczym nie różni się od pozostałych dostępnych na rynku. Jest bardzo wydajne. Pieni się bardzo obficie i wystarczy kilka razy potrzeć wewnętrzną stroną mokrej dłoni produkt aby otrzymać pożądaną ilość pianki. Mydło ma bardzo ładny zapach, który wyczuwam po wejściu do łazienki. Pachnie intensywnie ale nie drażniąco. Plusem produktu jest niewątpliwie skład - w pełni naturalny, pozbawiony zbędnych chemicznych dodatków oraz substancji konserwujących. Przedstawia się następująco: miód, masło shea, sproszkowane afrykańskie drzewo sandałowe osun, olej palmowy, palone strąki drzewa kakaowego, palone liście palmy, aloes, sok z limonki, woda i aromat.
Działanie:

  • Przyznam szczerze, że po pierwszym użyciu tego mydełka byłam nieco rozczarowana i chciałam zrezygnować z dalszego testowania produktu. Mydło niestety bardzo szczypie w oczy, a przy stworzeniu zbyt "mocnej" piany - twarz po spłukaniu nawet sporą ilością wody potrafi być nieprzyjemnie ściągnięta. Testowałam jednak dalej i po kilku użyciach z mydełkiem polubiłam się tak bardzo, że rzadko sięgam po tradycyjne żele do mycia buzi, których używałam dotychczas. Produkt dogłębnie oczyszcza skórę twarzy ładnie matując strefę T. Usuwa również makijaż. Minus jest taki, że po umyciu buźki konieczne jest zastosowanie kremu, trzeba również uważać z ilością oraz unikać dostania się produktu do oka - szczypie niemiłosiernie! 
  • Afrykańskiego czarnego mydła używam raz na jakiś czas do mycia włosów. Obfita piana dokładnie oczyszcza włoski z sebum oraz zanieczyszczeń. Produkt pozostawia na włosach jednak delikatny film? Nie potrafię tego nazwać ale dotykając włosów mamy wrażenie jakbyśmy nie spłukały do końca odżywki. Wizualnie jest ok. Warto moim zdaniem czasem zafundować swoim włoskom taką odmianę. 
  • To mydełko to również moje małe wsparcie w pielęgnacji zmian atopowych, które od jakiegoś czasu nie dają mi spokoju. Po zastosowaniu skóra jest nico uspokojona i nawilżona. Film jak w przypadku mycia włosów. 
Podsumowując: Mydło polecam. Cena w stosunku do jakości i wydajności bardzo dobra. Produkt uniwersalny - idealnie nadaje się w podróż gdyż zastąpi nam żel do mycia buzi, szampon i płyn do kąpieli. To taka odmiana od standardowych produktów. Kosmetyk o bogatym, treściwym i przede wszystkim - naturalnym składzie. Dostępny w drogerii Rossmann, a także w drogeriach internetowych. O minusach pisałam powyżej - szczypie w oczy i nie nadaje się do demakijażu oczu. Po umyciu buźki zalecam posmarować skórę kremem. W pielęgnacji włosów musicie przetestować same - mi nie przeszkadza ten efekt, niektóre z Was mogą czuć się niekomfortowo. 

Jestem ciekawa czy znacie to mydło? Zapraszam do aktywności w komentarzach!
Czytaj dalej »

poniedziałek, 13 listopada 2017

LIQ Ce serum-maska na noc | 15% witamina E + kwas hialuronowy + ksylitol

Witam i zapraszam na najnowszy wpis. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję drugiego produktu, którego miałam okazję przetestować przy współpracy z marką LIQPHARM. O ile pierwsze serum nie sprawdziło się u mnie w 100% procentach i mam co do niego zastrzeżenia, o tyle maska-serum LIQ Ce jest dla mnie strzałem w dziesiątkę i kosmetykiem, który trafił na moją listę hitów.
Produkt znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 30 ml zaopatrzonej w pipetę, która dozuje odpowiednią moim zdaniem ilość kosmetyku. Konsystencja płynna, powiedziałabym nawet że rzadka. Przed użyciem wstrząsamy gdyż jest  to serum dwufazowe. Stosujemy wieczorem po uprzednim oczyszczeniu twarzy. Producent zaleca nakładać produkt na buzię przez cały rok bądź jako kurację 28-dniową.
Serum stosuję regularnie, efekty zauważyłam już następnego dnia - buzia była gładsza i bardziej aksamitna. Produkt ma za zadanie odżywić, zregenerować i zapewnić skórze odwodnionej komfort i właściwe funkcjonowanie. Producent obiecuje także, że serum poprawia elastyczność i jędrność a także zapewnia ochronę antyoksydacyjną.
Tak jak wspomniałam - serum rzeczywiście działa. Kosmetyk ukoił moją skórę, która w ostatnim czasie nie była w najlepszej kondycji, sprawił, że stała się ona dogłębnie nawilżona i nabrała promiennego blasku. Jest niesamowicie miękka - nigdy wcześniej żaden produkt nie dał mi takiego efektu.
Serum przeznaczone jest zarówno do skóry młodej jak i do skóry dojrzałej do każdego rodzaju cery. Ja jestem typowym mieszańcem - zanieczyszczona strefa T i kapryśna, przesuszona, a wręcz odwodniona skóra na policzkach. Po systematycznym stosowaniu produktu w obrębie obszaru broda-nos-czoło nie pojawiły się nowe niespodzianki w postaci zaskórników czy ropnych wyprysków, natomiast policzki nareszcie nie sprawiają u mnie kłopotu! Produkt nakładam również pod oczy, a także na usta - nie podrażania i nie uczula mnie. Producent zapewnia, że jest to kosmetyk przebadany dermatologicznie nie zawierający substancji zapachowych i barwników.
Przyznam szczerze, że mnie najbardziej zaciekawiła obecność ksylitolu w składzie. Poczytałam o nim więcej i dowiedziałam się między innymi tego, iż ksylitol wzmacnia ochronne funkcje skóry, a także doskonale nawilża co by się oczywiście zgadzało. Witamina E również działa zbawiennie na nasz naskórek, o kwasie hialuronowym nie wspominając!
Prosty skład serum, a także duża pojemność i możliwość stosowania go aż przez trzy miesiące (tak długo może stać otwarta buteleczka) w dużej mierze- poza właściwościami pielęgnacyjnymi - przekonały mnie do zakupu kolejnego kartonika z produktem.

Jestem ciekawa co Wy myślicie o tym serum? Czy również stał się on Waszym ulubieńcem?
Zapraszam do aktywności w komentarzach.
Czytaj dalej »

sobota, 28 października 2017

LIQ CR serum night, retinol silk | serum na noc 0,3% - retinol kwas laktobionowy witamina E

LIQPHARM to polska firma kosmetyczna założona w 2014 roku oferująca serum przeznaczone do każdego rodzaju cery, zarówno suchej, normalnej oraz mieszanej dla kobiet młodych jak i kobiet dojrzałych. Na chwilę obecną kosmetyki marki LIQ C dostępne są w aptekach stacjonarnych oraz w aptekach on-line.
Wyróżnia się: LIQ CC serum light 15% vitamin C boost do cery normalnej i mieszanej w każdym wieku; LIQ CC serum rich 15% vitamin C boost do cery suchej i bardzo suchej w każdym wieku; LIQ CE serum night 15% vitamin E do każdego rodzaju cery w każdym wieku; LIQ CG serum night glikolowy peeling do każdego rodzaju cery w każdym wieku; LIQ CR serum night 0,3% retinol silk do każdego rodzaju cery w każdym wieku.

Markę LIQPHARM poznałam około miesiąca temu, otrzymałam dwa serum w ramach współpracy z czego ucieszyłam się ogromnie gdyż moje poprzednie serum dobiło dna. Poza tym - nie było ono odpowiednie dla mojej cery i zamierzałam zabrać się za testowanie czegoś nowego. Na pierwszy ogień poszło serum na noc, o którym Wam dzisiaj opowiem. Zaczynamy!
Koncentrat intensywnie korygujący na noc z 0,3 % retinolem, kwasem laktobionowym i witaminą E to produkt stworzony z myślą o pielęgnacji każdego rodzaju cery - zarówno dorosłej jak i młodej. Ja jednak uważam, że dla mnie serum to ma zbyt silne właściwości złuszczające przy stosowaniu go zgodnie z zaleceniami producenta. Moja cera, choć mieszana - jest bardzo wrażliwa na działanie niektórych kwasów. Niestety wiąże się to z tym, że mam nie mały problem z doborem kosmetyków, które w swoim składzie mają kwas laktobionowy bądź większe stężenie witamin. Producent zaleca smarować nim buźkę dwa razy w tygodniu na noc nakładając cienką warstwę na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Po miesiącu stosowania zaś należy zmienić ilość aplikacji i używać produktu co drugi wieczór. W trakcie trzymiesięcznej kuracji (taka jest zalecana) polecam na dzień używać kremu z filtrem UV, który ochroni nas przed szkodliwym promieniowaniem, które wyjątkowo negatywnie wpływa na buzię, która poddawana jest zabiegom z dodatkiem kwasów. Ja serum musiałam stosować maksymalnie raz na 10-11 dni, aplikowany częściej sprawiał że skóra była podrażniona i zaczynała się łuszczyć. Stosowany w określonym przeze mnie odstępie czasowym sprawdził się dość dobrze. Skóra na buzi stała się bardziej miękka i wygładzona, mam wrażenie, że koloryt ujednolicił się.
Produkt podarowałam mamie. Obietnice producenta spełniły się. Serum zredukowało przebarwienia i delikatnie wygładziło drobne zmarszczki. Moja mama nie boryka się z trądzikiem wieku dorosłego, ale uważam, że kwas laktobionowy poradziłby sobie z nim prawidłowo. Produkt nie uczulił mojej mamy i nie podrażnił jej cery, która z natury jest tłusta.

Serum zamknięte jest w czarnej 30 ml buteleczce z pipetką. Pompka nie przepuszcza powietrza i zgrabnie "łapie" produkt. Lejąca konsystencja, ale niezbyt rzadka dobrze rozprowadza się po skórze pozostawiając delikatną warstewkę, która nie przeszkadzała zarówno mi jak i mojej mamie ani trochę. Jest to serum na noc więc nie ma co się przejmować - do rana nie będzie po nim śladu.
Na koniec jeszcze zacytuję słowa producenta, a także przedstawię pełen skład kosmetyku.
Serum LIQ CR koryguje niedoskonałości i pomaga zredukować bruzdy, zmarszczki oraz plamy starcze. Odpowiednie stężenie czystego Retinolu (0.3%) nie tylko ogranicza i spowalnia proces starzenia się skóry ale również, poprzez intensywny wpływ na syntezę kolagenu, poprawia widocznie jej elastyczność i napięcie. Obecność kwasu laktobionowego i witaminy E zapewnia optymalne funkcjonowanie bariery naskórkowej w trakcie kuracji Retinolem.

Skład serum: (INCI): Aqua (Water), Propylene Glycol, Lactobionic Acid, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Retinol, Polysorbate 20, Methylparaben, Propylparaben
Jak widzimy - skład prezentuje się bardzo dobrze, krótki i treściwy - pozbawiony silikonów oraz substancji zapachowych. W zamian za to dostajemy kwas laktobionowy, kwas hialuronowy, witaminę E oraz retinol.

Jestem ciekawa co myślicie o tym serum - znacie, lubicie, mieliście okazję przetestować? Zapraszam do aktywności w komentarzach!

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia