sobota, 21 marca 2015

Jak radzę sobie z wrażliwymi dziąsłami i problemami w jamie ustnej? Moje doświadczenia i sprawdzone sposoby oraz produkty, które mam zawsze w apteczce.


Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na post podsumowujący moją walkę o zdrowe dziąsła. Bardzo często w mojej jamie ustnej pojawiały się różnego rodzaju afty i zapalenia, które były bardzo uciążliwie
i uniemożliwiały normalne funkcjonowanie. Wielokrotnie musiałam odmówić wizyty u dentysty, miałam problemy z jedzeniem posiłków, a podczas mycia zębów na szczoteczce wciąż pojawiała się krew co było bardzo niepokojące. Stan zapalny trwał dość długo i większość reklamowanych produktów nie pomagało. 
Metodą prób i błędów, a także z pomocą lekarza udało mi się odnaleźć przyczynę, a także zwalczyć problem. 
Głównym sprawcą występujących problemów był niedobór witaminy C, a także rutyny, która ma za zadanie uszczelniać i wzmacniać naczynia krwionośne. Od momentu przyjmowania tych dwóch coraz rzadziej zmagam się z krwawiącymi dziąsłami oraz uciążliwymi aftami czy stanami zapalnymi. Wrażliwe dziąsła niestety czasem dają się we znaki. Kiedy zauważę coś niepokojącego działam natychmiastowo, smarując zmienione chorobowo miejsca żelem kojąco-regenerującym Protefix Dental Protect, który przeznaczony jest do pielęgnacji dziąseł. Produkt Przeciwdziała stanom zapalnym i owrzodzeniom. Przyśpiesza gojenie odleżyn i otarć błony śluzowej. Żel jest tani i wystarczy niewielka ilość, aby poczuć ulgę. Kolejnym produktem, który jest już nieco droższy jest Argentin-T. Spray przeznaczony jest do leczenia stanów zapalnych gardła, spowodowanych przez infekcje bakteryjne i wirusowe. Spray przepisał mi lekarz, kiedy to zjawiłam się u niego z wysoką temperaturą. Okazało się, że bakterie zaatakowały moje gardło, w efekcie czego w okolicy migdałów zaczęły tworzyć się wrzody, przez które nie mogłam jeść przez prawie tydzień. 
Na początek PASTA. Odkąd pamiętam w mojej łazience zawsze gościła wybielająca pasta do zębów, której używali wszyscy domownicy. Ja sama zresztą kupowałam wybielające cudeńka, po których efekty miały być niemalże natychmiastowe. Kiedy jednak zaczęłam zmagać się z problemem wrażliwych dziąseł i bardziej przyglądać się temu zjawisku uznałam, że pora zmienić swoje nawyki i kupić coś bardziej delikatnego. Nie wykluczam więc, że kolejnym powodem moich problemów był zły dobór past do codziennego mycia ząbków. Na DOZ odnalazłam szałwiową pastę z fluorem, która stała się moim ulubieńcem. Jest naprawdę delikatna, mimo to doskonale usuwa osad nazębny i daje uczucie świeżości. 
Kolejna sprawa: PŁYNY DO PŁUKANIA JAMY USTNEJ. Większość drogeryjnych, reklamowanych produktów zawiera alkohol, który dodatkowo podrażnia nasze dziąsła i nasila problem. Odstawiłam więc je i teraz zamiast gotowych płynów sporządzam je sama. Nie jestem systematyczna, ale staram się jak najczęściej, a najlepiej po każdym myciu "przepłukać" w buzi naparem z szałwii czy rumianku. Bardzo chętnie sięgam po gotowe mieszanki, takie jak wyżej prezentujące się na zdjęciu Salviasept czy Septosan.

Moje wywody powoli dobiegają końca, myślę, że mój post okaże się przydatny ponieważ wiem, jak uciążliwy staje się problem wrażliwych dziąseł i innych nieprzyjemnych niespodzianek w naszej buzi. Poza wyżej wspomnianymi produktami polecam Wam cukierki szałwiowe bądź eukaliptusowe, a także tabletki na ból gardła, które znieczulają i odkażają gardło. Dodatkowo dla tych, którzy używają szczoteczki elektrycznej apeluję,aby używali jej naprzemiennie z manualną, która jest delikatniejsza. Każdą szczoteczkę czy to elektryczną czy manualną WYPARZAJCIE w gotującej wodzie, ponieważ wilgotne włosie szczoteczek to niezłe mieszanko dla różnego rodzaju bakterii. Wyeliminujcie też zwyczaj obgryzania paznokci, otwierania batoników zębami oraz przytrzymywania w ustach spinek/gumek do włosów w czasie robienia fryzury :))

Czytaj dalej »

poniedziałek, 16 marca 2015

Kallos Keratin, hair mask with keratin and milk protein / maska keratynowa z proteinami mleka do włosów suchych, łamiących się i poddanych zabiegom chemicznym

Witam Was bardzo cieplutko. Zapraszam na recenzję keratynowej maski z proteinami mleka do włosów suchych, łamiących się i poddanych zabiegom chemicznym. Co prawda moje włosy nie mają do czynienia z prostownicą, lokówką, a tym bardziej z rozjaśnianiem czy malowaniem, ale maska stała się moim ulubieńcem i zagościła w mojej łazience na stałe. Jakiś czas temu, postanowiłam dać swoim włosom odpoczynek i zamiast szamponu do mycia użyłam maski i wiecie co? Jestem mile zaskoczona. Użyta jako szampon pięknie wygładza, nawilża i zmiękcza moje kosmyki. Bez problemu domywa oleje. Ale po kolei... 
1. OPAKOWANIE: Produkt zapakowany jest w słoiczek, który umożliwia bezproblemowe wydobycie maski, brak zwężenia sprawia, że nie staje się to kłopotliwe. Widzimy ile kosmetyku zostało, nic się nie wylewa, nic nie kapie, ani nie psuje- bo po prostu nie ma takiej możliwości.  
2. ZAPACH: Maska pachnie przyjemnie, jest to typowo fryzjerski zapach, ale nie jest on drażniący. Dość długo utrzymuje się na włosach.
3. KONSYSTENCJA: Gęsty, treściwy produkt o białej/mlecznej barwie. Nie spływa z włosów, ani nie zasycha na nich zbyt szybko. 
4. SPOSÓB UŻYCIA: Producent zaleca nałożyć ją na 5 minut. Jak dla mnie taki czas nie jest wystarczający, chociaż włoski już wtedy stają się gładkie i miękkie. Optymalny czas to według mnie pół godziny pod czepek- nie za krótko, nie za długo. Tak jak wspominałam na początku wpisu, od jakiegoś czasu myje tą maską włosy- w tej kwestii sprawdza się super!
5. DZIAŁANIE: Maska nr 1 jeśli chodzi o wygładzenie i dociążenie moich włosów. Kosmyki są mięsiste, wyraźnie grubsze, a do tego śliskie. Uwielbiam ten efekt i gdy tylko zależy mi na nienagannym stanie włosów "maskuję" się tym produktem :). Kosmetyk nie przyśpiesza przetłuszczania włosów, chociaż czasem zdarza mi się nałożyć go na skórę głowy. Nie wywołuje łupieżu
6. UWAGI: Należy pamiętać, że keratyna może zaszkodzić bardzo przesuszonym włosom, dlatego dziewczyny, które zmagają się z tym problemem powinny być ostrożne i na początek stosować ją raz w tygodniu. Nie miałam nigdy do czynienia z Encanto, ale analizując skład myślę, że produkt mógłby przedłużyć działanie.

Znacie tą maskę? Lubicie ją? Co myślicie o punkcie nr 6- zgadzacie się ze mną?
Zapraszam również na recenzję nawilżającego KALLOSA, wystraczy kliknąć TUTAJ
Czytaj dalej »

wtorek, 10 marca 2015

10 powodów, dla których lubię sieć sklepów Biedronka















Witam Was bardzo cieplutko. Przepraszam za moją nieobecność, ale jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej i właśnie skończyłam pierwszy rozdział z czego ogromnie się cieszę. 
Będąc wczoraj na zakupach w Biedronce zaczęłam zastanawiać się dlaczego właściwie przychodzę tam na zakupy. Miałam sporo czasu, więc postanowiłam bardziej przyjrzeć się produktom oraz promocjom jakie akurat obowiązywały. 
Dzisiejszy post będzie podsumowaniem moich przemyśleń. Jeżeli Jesteście zainteresowane- zapraszam. Kolejność jest przypadkowa:)

1. Bogaty wybór pieczywa: W Biedronce możemy zaopatrzyć się w najróżniejsze rodzaje świeżych bułeczek 
i chleba. Uwielbiam bułki z dynią, a także grahamki. Dodatkowo dostępne są pełnoziarniste chlebki i wafle ryżowe z różnymi dodatkami, polecam te z muesli.
2. Dodatki dla domu: Jestem po prostu zakochana w silikonowych foremkach do smażenia jajek, w miseczkach 
w kolorach tęczy oraz szklankach do kawy latte. To super pomysł, że w Biedronce bardzo często pojawiają się akcesoria do domu w przestępnych cenach.
3. Świeże owoce i warzywa- Wchodząc do Biedronki nie trudno zauważyć "stragan" ze zdrowymi pysznościami. Dodatkowo dostępne są również aromatyczne zioła, surówki i soki, a także gotowe mieszanki sałat. 
4. Coraz więcej kosmetyków i produktów pielęgnacyjnych. Asortyment kosmetyczny stale się powiększa: mamy już Schaumę, mamy Tołpę, Bell i wiele, wiele innych. Kiedy kończy mi się np. szampon czy pilnie potrzebuję lakieru do paznokci nie muszę biec do drogerii, ponieważ Biedronka zna nasze potrzeby. To bardzo sympatyczna sprawa:)
5. Świeczki zapachowe: Od kilku lat "nałogowo" kupuję świece zapachowe i delektuję się ich zapachem. 
Te, dostępne w Biedronce to najtańsze jakie znam i najlepsze jakie miałam okazję testować. Możemy kupić małe podgrzewacze lub większe świeczki "w szklaneczce", która po wypaleniu się świeczki może służyć nam jako organizer na pędzle bądź długopisy. Mój ulubiony zapach to wanilia, a także róża.
6. Skoro już przy kwiatach jesteśmy... Brak czasu, aby kupić prezent? Żaden problem- na ratunek przychodzi Biedronka z pięknymi storczykami czy ciętymi różami i tulipanami. Kwiaty nie są drogie, a prezentują się bardzo efektywnie!
7. "codziennie niskie ceny" - Tak, tylko... to promocja, która przykuwa największą uwagę. Ceny bezlitośnie lecą w dół i możemy korzystnie kupić pieczarki, produkty czekoladowe czy herbaty, dosłownie wszystko. Dzięki gazetkom promocyjnym ze sporym wyprzedzeniem wiemy, kiedy produkt będzie w niższej cenie, tak więc możemy planować zakupy nie przepłacając za nie. 
8. Gigantyczne przeceny ostatnich sztuk. Chyba w każdej Biedronce znajduje się miejsce na przecenione produkty. Kiedy dana rzecz jest w gazetce promocyjnej i długo nie schodzi jest ona przeceniana i to naprawdę sporo. Warto więc poczekać. Ostatnio mój brat kupił turystyczny plecak, który z 80 zł przeceniony był na 15zł. 
9. Produkty wyprodukowane dla sieci Biedronka. Nie wiem jak Wy, ale ja nie wystrzegam się takich produktów, wręcz przeciwnie- bardzo chętnie po nie sięgam. Czekolady Magnetic, herbatniki Bonitki, woda mineralna Polaris, czy bakaliowe lody Symfonia to produkty warte uwagi.
10. Kalendarze i "ogarniacze czasu" i przestrzeni. Już troszkę się znamy więc Ci, którzy śledzą mój blog wiedzą, że mam fioła na punkcie organizacji... wszystkiego :) W Biedronce bardzo często pojawiają się różnego rodzaju pojemniki i organizery: na kosmetyki, pędzle, buty itd. Równie często spotkać można także kosmetyczki. Co najmniej dwa razy w roku dostępne są również artykuły papiernicze takie jak zakładki indeksujące, zakreślacze, kolorowe karteczki. Na początku roku kalendarzowego nie mogłoby oczywiście zabraknąć kalendarzy. Już drugi rok kupię właśnie te z Biedronki. 

A Wy lubicie robić zakupy w Biedronce? Dlaczego? Zapraszam do aktywności w komentarzach :)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 marca 2015

Ol'vita olej kosmetyczny arganowy, tłoczony na zimno: moja recenzja + propozycje zastosowań


Witam Was bardzo cieplutko. Jakiś czas temu udało mi się nawiązać współpracę z firmą Ol'Vita. Otrzymałam do testów dwa wybrane przeze mnie produkty. Pierwszym z nich jest OLEJ KOSMETYCZNY ARGANOWY, o którym dziś Wam opowiem. 

Producent pisze... olej aganowy zwany inaczej "marokańskim złotem" czy też eliksirem młodości. Olej ten pozyskiwany jest w wyniku tłoczenia na zimno nasion pochodzących z drzewa arganowego ( Argania Spinosa) rosnącego tylko w Maroku. Olej arganowy jest wyjątkowo ceniony za swe unikatowe działanie zdrowotne i kosmetyczne. W naturalnej postaci ma kolor żółtawy i delikatnie pachnie. Zaaplikowany w niewielkiej już ilości na skórę i delikatnie wmasowany, pozostawia ją nawilżoną, elastyczną i napiętą. Warto zaznaczyć iż nie powoduje przebarwień, podrażnień i uczuleń, co potwierdzają testy dermatologiczne.
a ja twierdzę..., że się on nie myli. Zacznę od tego, że produkt znajduje się w szklanej buteleczce z zakrętką, do której przymocowana jest pepitka. To duże ułatwienie, ponieważ nie trzeba obawiać się wylania zbyt dużej ilości oleju na dłoń. Pomimo tego, że jest ona z ciemnego szkła chroniącego przed światłem produkt początkowo trzymałam w lodówce- jak wszystkie oleje. Uznałam jednak, że w cieplejszym miejscu będzie mu lepiej,gdyż produkt osadzał się na buteleczce. Na butelce naklejona jest informacja z data ważności. Olej pachnie jak dla mnie bardzo intensywnie, ale nie jest to drażniący aromat. Nie przeszkadza mi ani trochę. Konsystencja dość rzadka, jest to mój pierwszy olej arganowy ale zawsze wyobrażałam sobie, że będzie dużo gęstszy. Taka konsystencja sprawia, że produkt aplikuje się bardzo przyjemnie zarówno na skórę, włosy jak i paznokcie- testowałam go wszędzie :) Jest wydajny.

olej arganowy stosowany na włosy... sprawdza się rewelacyjnie. Jak już wspominałam nakłada się go bardzo łatwo, nie jest lepki ani gęsty. Używałam do olejowania jak również go ochrony końcówek po myciu. Roztarty w dłoniach z silikonowym serum nie obciąża moich końcówek, dodatkowo je nawilża i chroni. 
olej arganowy jako serum odżywcze do twarzy... to również bardzo dobre rozwiązanie. Mam mieszaną cerę a olejek arganowy nie zapycha i nie powoduje niemiłych niespodzianek. Suche skórki zniknęły, a buzia stała się bardziej promienna. Używam go nawet pod makijaż. Wiem,że przy takim typie cery łatwo "przesadzić" dlatego też nie stosuję go codziennie a jedynie dwa-trzy razy w tygodniu.
olej arganowy w pielęgnacji dłoni i paznokci... tutaj znów pozytywnie. Niestety jest on zbyt delikatny, aby zregenerować przesuszone dłonie, ale do masażu nadaje się w stu procentach. Wcieram go w skórki jako wisienka na torcie po wykonaniu manicure. W przyszłości chcę go również dodać do olejowej mieszanki do paznokci. 
olej arganowy jako oliwka do masażu... Od kilku dni wznowiłam walkę z cellulitem. Nie mam z nim większych problemów, ale produktów ujędrniających nigdy dość. Szczególnie teraz warto zainwestować w olejki do masażu i poświęcić troszkę czasu po to, aby latem bez kompleksów założyć strój kąpielowy:)Olejek arganowy ze względu na swoją konsystencję sprawdza się idealnie.  


Firmie Ol'Vita ślicznie dziękuję za możliwość przetestowania produktu. Fakt, że produkt otrzymałam za darmo nie wpłynął na moją ocenę. 
Znacie olej arganowy? Używacie? Macie inne propozycje zastosować?:)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia