czwartek, 20 kwietnia 2017

Kompleksowa pielęgnacja włosów z Halier | Miesięczne podsumowanie Hairvity i Fortesse.

Miesięczna kuracja produktami marki Halier powoli dobiega końca. Czy jestem zadowolona i czy sięgnę po produkty tej firmy ponownie?
O tym dowiedzie się w dzisiejszym wpisie. Zanim jednak przejdę do recenzji chciałabym dodać, że piękne włosy nie muszą być wcale długie i że pomimo tego, iż moda na long hair zalewa blogosferę jestem dumną posiadaczką włosków ściętych na boba. Włosy są dla nas - nie my dla włosów. Dbam o swoje kosmyki oraz stosuję świadomą pielęgnację nie rezygnując jednak przy tym ze stylizacji na jaką mam ochotę.
DZIĘKUJĘ Halierowi za szansę, jaką od nich otrzymałam, dodam tylko jeszcze, iż fakt, że produkty otrzymałam do testów nie wpłynął w żaden sposób na moją ocenę. O nawiązaniu współpracy z Halierem możecie przeczytać TUTAJ, link przekieruje Was do posta, w którym opisałam pokrótce markę, a także zestaw który otrzymałam do testów.
Zacznijmy od suplementu diety (Ideal hair nourishment with collagen amino complex- suplement diety zdrowe włosy od wewnątrz z formułą kolagen i aminokompleksem), który okazał się produktem poprawiającym kondycję nie tylko moich włosów ale także skóry i paznokci. kapsułki dodatkowo wzmocniły moją odporność w okresie wiosenno-zimowym. Walcząc o piękno swoich włosów czy cery zawsze wyznaję zasadę, że działać należy kompleksowo, dlatego też sięgam po zestawy, w skład których wchodzą również tabletki. Dbać o siebie należy także od wewnątrz, a dostarczenie organizmowi niezbędnych minerałów i witamin to już połowa sukcesu. 
Producent zapewnia nas, że zawarte w kapsułkach składniki uelastyczniają i wzmacniają strukturę włosa, powstrzymując ich łamliwość, rozdwajanie i wypadanie oraz wspomagają wzrost włosów. Czy zgadzam się z tymi słowami? Tak jak wspominałam, moja kuracja polegała na jednoczesnym zażywaniu tabletek, a także stosowaniu dwóch pozostałych produktów Fortesse. Mimo to uważam iż ograniczenie wypadania włosów, a także pojawienie się baby hair to zasługa Hairvity. Mała stercząca aureolka na skroniach pojawiła się bardzo szybko, cieszę się, dlatego że zależało mi na zagęszczeniu swojego boba. Myślę, że za kilka miesięcy będzie widać znaczną różnicę w objętości mojej fryzury. Skład suplementu diety bardzo mnie zaciekawił, spodziewałam się standardowego kompleksu witamin- biotyny, żelaza czy niacyny. A tu proszę! Poza tą trójcą w jednej kapsułce znajdziemy także witaminę B12, witaminę D, kwas foliowy, witaminę A, tiaminę, ryboflawinę, witaminę B6, kwas pantotenowy, witaminę C, ekstrakt ze skrzypu polnego, metylosulfonylometan, a także (ku mojemu zaskoczeniu) formułę kolagen+amino: kolagen, l-cysteinę, l-leucynę, l-walinę, l-lizynę, l-metioninę. 
Pewnie tak jak i ja zastanawiacie się czym jest metylosulfonylometan? Jest to organiczny związek siarki o wszechstronnym zastosowaniu. Z sieci dowiedziałam się, że składnik ten m.in. uczestniczy w syntezie kolagenu i keratyny, które to są  niezbędne do budowy skóry, włosów i paznokci. Metylosulfonylometan neutralizuje wolne rodniki oraz przyspiesza eliminację toksyn i alergenów z organizmu. Kompleks aminokwasów pojawia się w suplemencie nieprzypadkowo, bowiem poszczególne znajdujące się w kapsułce mają szereg zastosowań. L-cysteina na przykład wykazuje tak jak i wyżej wspomniany metylosulfonylometan właściwości oczyszczające i detoksykujące nasz organizm z toksycznych związków, likwiduje stany zapalne skóry oraz przyczynia się do odżywiania cebulek włosowych, l-leucyna przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej, a l-lizyna zwalcza opryszczkę i poprawia kondycję cery. Dodatkowo każdy aminokwas działa jak naturalne paliwo dodając energii i siły. 
Zalecana porcja dzienna to dwie kapsułki po posiłku. Ja przyjmowałam jedną rano- po śniadaniu, drugą wieczorem- po kolacji. Tabletki są duże, mimo to dobrze się je połyka, ze względu na dość śliską powłokę. Zapach pozostawia wiele do życzenia, ale czego nie robi się w trosce o swój wygląd? W pierwszych dniach kuracji odczuwałam delikatne bóle brzucha, które ustały po około tygodnia. Ten dyskomfort nie był jednak na tyle uciążliwy, abym musiała zrezygnować z kuracji i zaprzestać stosowania suplementacji. Opakowanie nutrikosmetyku zawiera 60 kapsułek. 

INCI: metylosulfonylometan; żelatyna wołowa; kolagen; L-cysteina; glukonian żelaza (II); substancja wypełniająca: maltodekstryna; kwas L-askorbinowy; substancja przeciwzbrylająca: sole magnezowe kwasów tłuszczowych; substancja wypełniająca: celuloza mikrokrystaliczna; ekstrakt ze skrzypu polnego (Equisetum arvense L.) DER 8-10:1 zawartość kwasu krzemowego: 19%; L-leucyna; L-walina; substancja przeciwzbrylająca: dwutlenek krzemu; L-lizyna; amid kwasu nikotynowego; D-pantotenian wapnia; L-metionina; octan retinylu; cyjanokobalamina; barwnik: dwutlenek tytanu; cholekalcyferol; chlorowodorek pirydoksyny; chlorowodorek tiaminy; ryboflawina; kwas pteroilomonoglutaminowy; barwnik: czerń brylatowa; D-biotyna; barwnik: błękit patentowy; barwnik azorubina
Drugim testowanym przeze mnie produktem jest szampon Fortesse (Shampoo stimulating hair growth advanced hair booster formula- szampon przyspieszający wzrost  włosów i zapobiegający ich wypadaniu z formułą Advanced Hair Booster), którego również bardzo miło mi się używa. Pachnie bardzo delikatnie- troszkę jak perfumy Flower od Kenzo, aczkolwiek to tylko moje spostrzeżenie, inni tego nie czują :). Szampon dobrze się pieni, jest gęsty i moim zdaniem wydajmy, pomimo iż włoski należy umyć nim dwukrotnie. Ja robię tak zawsze - dla lepszego oczyszczenia i uczucia świeżości. Produkt sprawia, że włoski stają się miękkie i nie plączą się nawet wtedy, kiedy nie mam czasu zastosować odżywki czy maski z silikonami. Butelka o pojemności 250 ml wygląda na bardzo ekskluzywną- tak jak i z resztą jej młodsza siostra - odżywka. Skład szamponu prezentuje się bardzo dobrze dlatego, że nie zawiera detergentów takich jak SLSy i SLESy. Co obiecuje producent tym razem?  Szampon przyspiesza wzrost włosów i zapobiega ich wypadaniu. Dokładnie myje i znacznie wzmacnia włosy, zapobiegając rozdwajaniu się końcówek. Unikalna formuła Advanced Hair Booster™ odżywia cebulki, poprawia elastyczność włosów oraz znakomicie regeneruje skórę głowy. Włosy są wygładzone, pełne blasku i podatne na układanie. Co ja o tym myślę? Tak jak już wspominałam- oczyszcza, nie podrażnia skóry głowy (przebadany dermatologicznie), zapobiega rozdwajaniu co jest moim zdaniem zasługą silikonu w składzie, który pozostawia na włosie niewidzialną osłonkę. Wygładza włoski i nadaje im ładną gładką strukturę. 

INCI: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Acrylates Copolymer, Glycerin, Silicone Quaternium-16, Olive Oil PEG-8 Esters, Panthenol, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Equisetum Arvense Leaf Extract, Sereno Serrulata Fruit Extract, Parfum, Mica, Niacinamide, Undeceth-11, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Butyloctanol, Undeceth-5, Biotin, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool, CI 77891.
Trzecim i ostatnim produktem testowanym przeze mnie w ramach współpracy jest odżywka Fortesse (Conditioner boosting hair growth hair vitality complex formula- odżywka przyspieszająca wzrost  włosów i zapobiegający ich wypadaniu z formułą Hair Vitality Complex). Najbardziej przypadła mi do gustu ze wszystkim otrzymanych produktów  i z pewnością zaopatrzę się w kolejną buteleczkę w najbliższym czasie. Produkt nieziemsko zmiękcza i nawilża moje włosy, uelastycznia je i nadaje blasku. Kiedy zanurzam włosy w wodzie, aby zmyć z nich odżywkę - stają się takie mięciutkie i delikatne - uwielbiam ten efekt. Buteleczka taka sama jak ta, w której zamknięty jest szampon. Pojemność niestety nieco mniejsza bo 150 ml. Produkt wydajny, kilka aplikacji na dłoń wystarczy, ale równomiernie pokryć całe włosy. Producent zapewnia nas, że odżywka pielęgnuje skórę głowy, nie obciążając włosów, dlatego możesz nanosić ją bezpośrednio na skórę głowy i ja się z nim zgadzam. Po zastosowaniu produktu włosy nie elektryzują się ani nie przetłuszczają szybciej niż po zastosowaniu innych kosmetyków do ich pielęgnacji. Są podatne na stylizacje i ładnie się układają. Nie puszą się, pomimo lekkiej formuły produkt dobrze dociąża moje włosy, sprawiając, że stają się one lejące i gładkie. 

INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Propylene Glycol, Dimethicone, Ricinus Communis Seed Oil, Olive Oil PEG-8 Esters, Panthenol, Glycerin, Phenoxyethanol, Silicone Quaternium-16, Equisetum Arvense Leaf Extract, Sereno Serrulata Fruit Extract, Parfum, Niacinamide, Helianthus Annuus Seed Oil, Undeceth-11, Ethylhexylglycerin, Butyloctanol, Disodium EDTA, Undeceth-5, Biotin, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool.
Jestem bardzo ciekawa czy znałyście wcześniej produkty marki Halier - nutrikosmetyk Hairvity oraz odżywkę i szampon Fortesse?
Zamierzacie w przyszłości skusić się kosmetyki tej firmy? 
Zapraszam Was na stronę HALIER, a także zachęcam do aktywności w komentarzach.
Jeśli Jesteście ciekawe co inni myślą o produktach marki Halier zapraszam również TUTAJ
Czytaj dalej »

sobota, 15 kwietnia 2017

Dr Konopka's po raz drugi! Balancing Face Toner | Balansujący toner do twarzy.

O naturalnych, wegańskich kosmetykach firmy Doktor Konopka Little Herbal Company pisałam już jakiś czas temu w TYM poście. Moja recenzja bardzo przypadła Wam do gustu, dlatego też postanowiłam przetestować kolejny produkt tej marki. Wybór padł na balansujący toner do twarzy przeznaczony do każdego typu cery (produkt zalecany do cery normalnej i tłustej, ale z opisu producenta wyczytałam, że jest on także idealny dla wrażliwców i posiadaczy cery tłustej). Czy jestem z niego zadowolona?
Tak, tak, tak. Produkt zakupiłam w internetowej drogerii BIOIKA, w której zamawiam większość naturalnych produktów- kosmetyki na stronie są naprawdę tanie, a transakcja przebiega bardzo pomyślnie i nie jest to żadna reklama. Po prostu lubię tą drogerię, dlatego że można spotkać tutaj naprawdę niezłe perełki i mnóstwo promocji. Toner kosztował mnie niecałe 14 złotych za 200 ml plastikową, przyciemnioną buteleczkę, w której pod światło możemy zobaczyć zużycie kosmetyku.
Producent zapewnia nas, że kosmetyk nawilża i łagodzi podrażnienia pozostawiając skórę czystą, świeżą i zdrową, działa delikatnie antyseptycznie i łagodząco, koi podrażnienia także po nadmiernym, intensywnym opalaniu, jest idealnym środkiem tonizującym. Doskonale odżywia i odświeża skórę, poprawiając jej ukrwienie i zaróżowienie naskórka, zapobiega pojawianiu się podrażnień i stanów zapalnych. Dużo prawda? Nie uważam jednak, że producenta poniosła fantazja i że wypisał on wszystkie cechy produktu idealnego. Ten toner jest naprawdę rewelacyjny i chociaż stosuję go stosunkowo krótko, jestem z niego bardzo zadowolona. Znalazłam w nim wiele zastosowań. Służy mi jako produkt do demakijażu gdyż delikatnie się pieni, nie podrażnia skóry wokół oczu oraz dobrze zmywa makijaż. Odświeża moją skórę w ciągu dnia, kiedy nie muszę stosować podkładu. uspokaja moją cerę po peelingu mechanicznym. Odżywia i łagodzi ewentualne podrażnienia. Przyspiesza gojenie się wyprysków. Matuje, ale i nie wysusza, a wręcz przeciwnie- delikatnie nawilża, sprawiając, że skóra na policzkach i nosie nie jest ściągnięta.
Balansujący toner ma rewelacyjny skład, gdzie 98,9 % stanowią składniki pochodzące z organicznych, kontrolowanych upraw. Do jego produkcji nie zostały użyte żadne składniki pochodzenia zwierzęcego.

Skład INCI: Aqua, Melilotus  Albus Flower/Leaf/Stem Extract, Secal Cereale Seed Extract, Amaranthus Spinosus Seed  Oil, Cedrus Atlan.ca Wood Oil, Linum Usita.ssimum Seed Oil, Ribes Nigrum Leaf Water, Chamomilla Recu.ta Flower Water, Anthemis Nobilis Flower Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Rubus Idaeus Seed Oil, Camellia Oleifera Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Rosa Canina Fruit Extract, Caprylyl/Capryl Wheat Bran/Straw Glycosides, Fusel Wheat Bran/Straw Glycosides, Polyglyceryl 5 Oleate, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Caprylate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Dehydroace.c Acid, Lavandula Angus.folia Oil, Parfum, Citric Acid, Limonene, Linalool, Citral.
Podsumowując- produkt polecam z ręką na sercu i zachęcam Was do jego zakupu. To tani kosmetyk, który sprawdzi się rewelacyjnie do demakijażu jak i do odświeżenia w ciągu dnia. Ja mam cerę mieszaną, skłonną do podrażnień, ale odlałam część kosmetyku koleżance, która ma cerę suchą i również chwili sobie jego działanie. Nie podrażnia i nie uczula.
Jestem ciekawa czy miałyście z nim do czynienia i czy Wam również przypadł do gustu. Zapraszam do aktywności w komentarzach.
Czytaj dalej »

czwartek, 13 kwietnia 2017

Joanna Oleje świata | Balsam z masłem pomarańczowym.

Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na najnowszy wpis. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję uniwersalnego balsamu od firmy Joanna z serii Oleje Świata (oils of the worlds). Produkt trafił do mnie kilka miesięcy temu dzięki subskrypcji pudełeczek Shinybox. Ja otrzymałam wersję z masłem pomarańczowym, ale dostępne są również warianty kokosowy i oliwkowy.  Jak już pewnie przeczytałyście na mojej stronie nie raz- jestem zagorzałą fanką produktów multifunkcyjnych o wszechstronnym zastosowaniu. Bohater dzisiejszego wpisu do takich właśnie należy w związku z czym polubiliśmy się bardzo szybko. Produkt ma konsystencję wazeliny, przypomina nieco Tander Care od firmy Oriflame. Jest bardzo treściwy i tak naprawdę określenie 'balsam' średnio mi tutaj do niego pasuje. Pomimo 10 ml gramatury jest dość wydajny, wystarczy odrobinka po to, aby ukoić przesuszone, wymagające miejsca takie jak usta, łokcie czy skórki wokół paznokci. Produkt pachnie jak oranżadka w proszku, pomarańczowo, naturalnie. Na ustach również smakuje bardzo dobrze.  Ze względu na skład oraz konsystencję balsamik pozostawia tłusty film, dając uczucie nawilżenia.
Producent zapewnia nas, że balsam dzięki specjalnej recepturze opartej o naturalne składniki, takie jak masła, oleje i witaminy, cudownie odżywią, zregenerują i nawilżą naskórek. Zgadzam się z tymi słowami, gdyż różnicę w kondycji mojej skóry zauważyłam dość szybko. Moje usta nie wyglądały ostatnio najlepiej, wysuszyłam je jedną z pomadek. Smarowałam wargi kilka razy dziennie (szczególnie przed wyjściem na zewnątrz) i przesuszony naskórek zregenerował się w kilka dni. Również łokcie i kolana stały się mniej szorstkie, pomimo tego, iż balsamuję je codziennie wieczorem. Skórki wokół paznokci? Z nimi zawsze same problemy, a że moje są wyjątkowo uparte - nawilżanie to podstawa :)
Podsumowując- dobrze jest mieć ten produkt w torebce i korzystać z niego każdego dnia. Dobrze ochrania przed wiatrem, nawilża i odżywia. Skład jak najbardziej na plus. Co prawda nie jest on wolny od aromatów i substancji zapachowych, ale obecność olejków mi to rekompensuje. Polubiłam go. Dodatkowo jest on na każdą kieszeń- w drogeriach dostępny w cenie 6- 10 złotych. Spotkać możecie go zarówno stacjonarnie jak i on-line.
Moje Drogie na sam koniec pragnę złożyć Wam najlepsze życzenia z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy. Rodzinnych, pełnych ciepła i słonecznych chwil bez smutku i wszelkich trosk.
Jestem ciekawa czy znacie to masełko i czy się z nim lubicie. Zapraszam do aktywności w komentarzach.
Czytaj dalej »

czwartek, 6 kwietnia 2017

PARAMEDICA. Olejek do pielęgnacji paznokci ze skrzypem polnym | Prośba o radę!

Witam Was bardzo cieplutko i zapraszam na pierwszy w tym miesiącu wpis. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję olejku do pielęgnacji paznokci ze skrzypem polnym od firmy Paramedica. Produkt dostałam w prezencie od Agaty z bloga Z APTECZKI FARMACEUTKI. Polecam zajrzeć na stronę tej dziewczyny, bo chociaż w blogosferze porusza się od niedawna- wpisy, które tworzy są ciekawe i warte przeczytania.

Wracając do bohatera dzisiejszego wpisu- olejek nie urzekł mnie na tyle, abym kupiła go ponownie. Aga- wybacz :) Nie jestem jakimś tam wrażliwcem- ale przy wyborze, a następnie opinii kosmetyku bardzo często sugeruję się aromatem. Ten produkt po prostu rozłożył mnie na łopatki i powalił na kolana w negatywnym tego słowa znaczeniu. Krótko i bez ogródek mówiąc - śmierdzi. Zapach jest nie do zniesienia- ziołowy, bardzo intensywny i brzydki. Wyczuwam olej lniany, skrzyp polny i wyciąg z rumianku- czyli to, co między innymi w składzie się znajduje.
Po tygodniu stosowania- próbowałam się przekonać, dawałam mu szansę w nadziei, że może jednak jestem w stanie znieść ten aromat- spasowałam. Wcierałam go w paznokcie i w skórki wokół nich przez siedem dni i produkt naprawdę zapowiadał się świetnie. Skóra stawała się gładsza, zadziorki zmiękczyły się ładnie i nie sprawiały trudności przy odsuwaniu drewnianym patyczkiem podczas wykonywania tradycyjnego manicure. Paznokcie ładnie zaczynały lśnić, ale co z tego skoro stosowanie go to istna udręka?
Dla twardzieli, którym zapach nie przeszkadza bądź którzy są tak zdesperowani w walce o piękne pazurki- krótka specyfikacja produktu,
Szklana buteleczka z długim syntetycznym pędzelkiem. Olejek dość rzadki, podczas wcierania delikatnie się wchłania, ale nie do końca. Nad zapachem nie będę się znowu rozwodziła :). Pojemność produktu to 9 gram. Składniki INCI- na zdjęciu. Producent zaleca nanieść olejek i wcierać go w płytkę paznokciową i na skórę wokół. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji.
Cena waha się w granicach 8-12 złotych. Nie widziałam go stacjonarnie, on-line owszem.
Mam dla Was pytanie, a właściwie to prośbę. Tak jak wspominałam wcześniej- produkt zapowiadał się bardzo dobrze. Nawilżał skórę, zmiękczał, nabłyszczał paznokcie, a zawarta w olejku witaminka A i E, a także olej rycynowy na pewno wzmocniły by moje pazurki. 
Dla takiego działania chciałabym skłonna byłabym stworzyć miksturkę na bazie tego śmierdziuszka. Może macie jakieś rady? Sprawdzone sposoby jak zniwelować ten zapach albo jaki składnik dodać bym była go w stanie zużyć?  Może olejek eteryczny? 
Zapraszam do aktywności w komentarzach. 

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia