środa, 3 maja 2017

Prawdziwe wyzwanie dla maski regenerującej na tkaninie Bioteq Michel Laboratory

Maska regenerująca na tkaninie od firmy Bioteq Biology & Technology z Gingko Biloba przeszła nie lada wyzwanie i test z prawdziwego zdarzenia. Majówkowe szaleństwo w górach sprawiło, że stan mojej cery uległ znacznemu pogorszeniu się. Pierwszego dnia w górach spotkał mnie śnieg, wiatr i minusowa temperatura. W kolejnych dniach ociepliło się na tyle, że słońce opaliło moje policzki, nos i czoło. Na czas wyjazdu zaprzestałam stosowania kremów do twarzy, a oczyszczanie buzi ograniczyłam do mycia jej różnego rodzaju próbkami. Rezultat? Przesuszenie, podrażnienie i poszarzała cera w wyniku zmęczenia i niewielkiej ilości snu, opalone buzia i wysyp małych krostek.

Maskę regenerującą na tkaninie miałam przyjemność przetestować dzięki portalowi Only You. Pomimo tego, iż maski w płacie podbijają blogosferę i wypierają tradycyjne maseczki, ja nigdy wcześniej nie miałam okazji ich używać. Uważałam, że jest to 'za drogi interes' i że pozostanę wierna maskom w tubkach. Jakie są moje wrażenia i czy przekonałam się do masek w takiej formie?

Zdecydowanie i bez zastanowienia powiem jedno - ta maska to must have w pielęgnacji mojej skóry. Produkt szybko stał się moim ulubieńcem. Już w momencie nałożenia na twarz poczułam niesamowitą ulgę, a delikatny efekt chłodzenia sprawił, że pokój zamienił się w mały gabinet SPA. Położyłam się, zamknęłam oczy i delektowałam każdą minutką czując jej zbawienne działanie. Plusem niewątpliwie jest fakt, że tkanina obejmuje nie tylko twarz, ale również podbródek, który po górskiej wyprawie nie był w najlepszej kondycji (kurtka i szalik podrażniły go, pozostawiając nieprzyjemne uczucie przesuszenia). Maska ma wycięte dziurki na oczy i usta, a także rozcięcie ułatwiające doleganie materiału do nosa. Tkanina wykonana jest z porządnego materiału, nasączona została żelem, który nie spływał z twarzy, a jego ilość była odpowiednia.

Producent zaleca nałożyć maseczkę tkaninową na oczyszczoną skórę twarzy i pozostawić na 15-20 minut. Po tym czasie zdjąć maskę i delikatnie wmasować pozostałości serum w skórę. Zastosowałam ją zgodnie z powyższymi wskazówkami, jednakże już w momencie nałożenia na twarz wykonywałam delikatny masaż, który dodatkowo uprzyjemniał cały zabieg. Serum, które pozostało na mojej buzi po zdjęciu tkaniny wklepałam nie zapominając o powiekach i skórze pod oczami. Produkt nie wchłonął się całkowicie, stworzył na mojej buzi warstewkę, która towarzyszyła mi kilka godzinek- w tym dniu nie musiałam nigdzie wychodzić toteż mogłam pozwolić sobie na takie paradowanie po domu. Pomimo filmu jaki pozostał na twarzy pory nie zostały zablokowane.
Producent zapewnia nas, że maska wykazuje właściwości regenerujące, przeciwzmarszczkowe i odmładzające. Ja zauważyłam natychmiastową ulgę, nawilżenie oraz złagodzenie podrażnienia. Buzia stała się rozświetlona i wygładzona. Czy maska zapobiega procesom starzenia? Myślę, że mogłabym pokusić się o takie stwierdzenie, gdyż zawarty w składzie kwas hialuronowy uelastycznia naskórek, i dogłębnie nawilża. Maska zawiera również inne biologicznie aktywne składniki, na które warto zwrócić uwagę ze względu na fakt, że mają za zadanie m.in spłycić zmarszczki i napiąć zwiotczałą skórę oraz ochronić komórki przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Mowa o ekstrakcie z ginkgo biloba, wyciągu z ryżu i ekstrakcie z grejpfruta.
Po produkty tego typu zamierzam sięgać nie tylko w awaryjnych sytuacjach jak ta wyżej przeze mnie opisana, ale i ot tak - co jakiś czas w celu dogłębnej regeneracji, nawilżenia i poprawy kondycji mojej cery. Ta z Bioteq jest dla mnie idealna, gdyż natychmiastowo zauważyłam efekt jej zastosowania. Producent zapewnia nas, że produkt ten jest doskonałą alternatywą dla profesjonalnych zabiegów wykonanych w gabinetach kosmetycznych i ja się z nim zgadzam. Zasługujemy na taką chwilkę relaksu Kochane!

Jestem ciekawa czy znacie maskę od firmy Bioteq oraz czy stosujecie inne maski w płacie czy na tkaninie? A może wolicie tradycyjne maseczki w tubce do samodzielnego nakładania za pomocą pędzla? Czekam na Wasze opinie.

22 komentarze:

  1. Firmę kojarzę, ale o ty produkcie nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja również nigdy wcześniej nie słyszałam ani o produkcie ani o marce :)

      Usuń
  3. Pierwszy raz widzę muszę poszukać żeby wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam inną wersję. Ogólnie bardzo polubiłam się z maskami w płacie bo nie trzeba się babrać przy ich zakładaniu i w większości nie trzeba spłukiwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to, że nie trzeba jej zmywać to duże ułatwienie :)

      Usuń
  5. Ja nie znam i nic o tym nie wiem :P

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/05/pastelowa-parka.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spotkałam się z nią wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto się za nią rozejrzeć :)

      Usuń
  7. Z tej marki miałam maskę złuszczającą do stóp :) Bardzo miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zamierzam przetestować złuszczające skarpetki, ale troszkę się obawiam tej schodzącej skóry :D

      Usuń
  8. nigdy nie używałam tego typu masek. Ale produkt wydaje się naprawdę interesujący i być może kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie stosowałam tego typu maseczek, jednak po Twoim opisie widzę, że warto :).
    P.S. Serdeczne dzięki za odwiedziny u mnie :)!!!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia